Bernardo Silva wyrasta na nową twarz projektu José Mourinho w stolicy Hiszpanii. Portugalczyk, który właśnie dołączył do Realu Madryt, udzielił pierwszego wywiadu klubowej telewizji tuż po zakończeniu inauguracyjnej sesji treningowej w Ciudad Real Madrid. Jak donoszą media, pomocnik nie pozostawił żadnych wątpliwości co do motywów swojej decyzji, która wstrząsnęła rynkiem transferowym.
Podczas rozmowy Silva przyznał, że gdy pojawiła się oferta z Madrytu, nie zastanawiał się ani sekundy. Bliskość ojczyzny oraz kulturowe podobieństwa miały znaczenie, ale kluczowy okazał się status samej instytucji. „Kiedy Real Madryt dzwoni, nie da się powiedzieć nie” — przyznał wprost Bernardo Silva. Piłkarz określił swój nowy zespół mianem największego klubu w historii futbolu, podkreślając, że gra na Santiago Bernabéu jako przeciwnik uświadomiła mu potęgę tego miejsca.
Współpraca z Mourinho i wielkie wzorce
Nowy nabytek Królewskich z entuzjazmem wypowiadał się o pracy pod wodzą José Mourinho. Silva zaznaczył, że jako młody zawodnik z Portugalii bacznie śledził sukcesy trenera, który wyniósł imię ich kraju na najwyższy poziom. Po latach rywalizacji, pomocnik nie może doczekać się nauki od szkoleniowca po tej samej stronie barykady. W Valdebebas od pierwszego dnia czuje się jak w domu, mimo ogromnej intensywności zajęć, która zaskoczyła go podczas pierwszego treningu.
W kwestii boiskowych inspiracji Silva wskazał na postacie legendarne. Wymienił Zinedine'a Zidane'a jako jednego z pięciu najlepszych graczy w historii, a także Rui Costę i Lukę Modricia. O Chorwacie wypowiadał się z ogromnym szacunkiem, stawiając go za wzór nie tylko sportowy, ale i ludzki. „Chcę podążać ścieżką zwycięstw tego klubu i być gotowym na wszystko, czego zespół będzie ode mnie potrzebował” — zadeklarował na koniec Portugalczyk.
