Alex Eala wyrasta na jedną z najbardziej intrygujących postaci kobiecego tenisa po swoim spektakularnym triumfie w Waszyngtonie. 21-letnia zawodniczka pokonała w finale Jessicę Pegulę 4:6, 6-4, 6-0, stając się pierwszą reprezentantką swojego kraju z tytułem WTA Tour, co pozwoliło jej zadebiutować w czołowej dwudziestce światowego rankingu.
Mimo historycznego sukcesu i awansu do elity, gra młodej tenisistki budzi spore kontrowersje wśród ekspertów, którzy wskazują na jej serwis jako najsłabsze ogniwo. Statystyki podania Eali plasują ją poza pierwszą pięćdziesiątką zestawień, co zdaniem Rennae Stubbs może zamknąć jej drogę do wygrywania turniejów wielkoszlemowych. Greg Rusedski, były finalista US Open, uważa jednak, że ten element można poprawić przed sezonem 2027, choć na razie stanowi on idealny cel dla rywalek chcących przejąć kontrolę nad meczem.
Plan na zniszczenie pewności siebie mistrzyni
Rusedski wprost sugeruje, że przeciwniczki powinny wykorzystywać słabość podania Eali od pierwszej minuty spotkania. Ekspert obawia się, że przy starciach z najsilniejszymi zawodniczkami, takimi jak Aryna Sabalenka czy Jelena Rybakina, drugie podanie młodej tenisistki zostanie bezlitośnie skarcone. Na twardych kortach, gdzie piłka odbija się przewidywalnie, agresywne returny mogą całkowicie zdominować grę i odebrać Filipince jej największe atuty, czyli walkę na linii końcowej i świetną defensywę.
„Gdybym trenował przeciwko Eali, zawsze kazałbym jej serwować jako pierwszej. Powiedziałbym: 'najpierw returnuję, nałóżmy na nią presję od razu i ruszajmy po swoje'” – przyznał Greg Rusedski. Były tenisista podkreśla, że choć jej mentalność jest na najwyższym poziomie, to właśnie zmuszenie jej do serwowania pod presją jest kluczem do sukcesu. Sama zawodniczka po finale była pełna optymizmu: „Wiedziałam, że cokolwiek się stanie, ten mecz i tak będzie dla mnie wygraną. Moja pierwsza szansa na tytuł, wiedząc, że nie będzie ostatnią”.
