Paris Saint-Germain wyrasta na głównego bohatera zakulisowego skandalu związanego z planowaną produkcją Netflixa. Choć Nasser Al-Khelaifi hucznie zapowiadał dokument po sukcesach w Lidze Mistrzów, L’Équipe donosi, że serial może nigdy nie powstać. Projekt, który miał pokazać codzienne życie giganta Ligue 1, obecnie znajduje się w całkowitym zawieszeniu.
Głównym punktem spornym stał się zakres dostępu do najbardziej intymnych sfer klubu. Reżyserka Dolores Emile oraz przedstawiciele Netflixa domagali się obecności kamer w szatni i na boisku, chcąc opowiedzieć osobiste historie zawodników. PSG postawiło jednak twarde weto, nie chcąc ułatwiać twórcom pracy. Netflix oficjalnie tłumaczy opóźnienia napiętym kalendarzem, ale brak wcześniejszych komunikatów o współpracy sugeruje, że platforma od początku przeczuwała nadchodzące problemy z realizacją materiału.
Luis Enrique w centrum oskarżeń o kradzież show
Wewnątrz klubu narasta opór, a część pracowników obawia się, że serial stanie się jedynie mdłym klipem promocyjnym. Sytuację zaognia postawa Luisa Enrique, którego oskarża się o chęć zdominowania przekazu. Piłkarze i agenci mają za złe trenerowi, że w poprzedniej produkcji Movistar to on był główną postacią, spychając zawodników do roli tła. Enrique uważa, że nadmierna ekspozycja problemów w dokumencie mogłaby negatywnie wpłynąć na kondycję psychiczną graczy takich jak Bradley Barcola czy Illia Zabarnyi.
Mimo że prezes Al-Khelaifi mocno naciskał na realizację filmu, wielu zawodników odrzuciło propozycje Netflixa. Nie chcą być tylko statystami w projekcie, który ich zdaniem służy głównie budowaniu wizerunku trenera. PSG oficjalnie deklaruje skupienie na wyzwaniach sportowych, ale rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana. Brak dobrej woli i strach przed naruszeniem rutyny dnia codziennego sprawiają, że nagrane już przez firmę Words + Pictures materiały mogą na zawsze trafić do szuflady.
