Rayo Vallecano wyrasta na jednego z bohaterów europejskich pucharów, ale nadchodzący ćwierćfinał z AEK Ateny to wyzwanie z najwyższej półki. Choć oba kluby dzielą barwy i ligowa sytuacja, łączy je niemal wszystko inne. Założone w 1924 roku, osadzone w robotniczych dzielnicach i wierne lewicowym ideałom, stoczą bój o pierwszy od dekad półfinał na arenie międzynarodowej.
Grecki zespół przyjeżdża na ten dwumecz w roli lidera swojej ligi, prowadzonego przez Marko Nikolicia. Serb odmienił drużynę po nieudanej kadencji Matiasa Almeydy, wprowadzając płynne ustawienie 4-2-2-2. AEK ma po swojej stronie ogromny atut w postaci terminarza. Dzięki prawosławnym świętom Wielkanocy, Grecy nie grają meczu ligowego między spotkaniami z Rayo, co pozwala im rzucić wszystkie siły na walkę o awans.
Luka Jović odzyskał instynkt kilera
Największym zagrożeniem dla hiszpańskiej defensywy jest Luka Jović. Były napastnik Realu Madryt przeżywa w Atenach renesans formy i jest o krok od pobicia swojego życiowego rekordu 17 goli w sezonie. W ataku wspiera go sprowadzony w styczniu Barnabas Varga. Ten duet stanowi o sile ognia AEK, który w drodze do tej fazy potrafił rozbić Fiorentinę czy Samsunspor, prezentując agresywny pressing i błyskawiczne przejścia z obrony do ataku.
Rayo Vallecano pod wodzą Inigo Pereza ma jednak plan na zneutralizowanie Greków. Kluczem ma być wykorzystanie braku typowo defensywnego pomocnika w składzie rywali, gdzie Orbelin Pineda skupia się głównie na kreowaniu gry. Jeśli Hiszpanie narzucą mordercze tempo i zdominują środek pola, mogą obnażyć słabości AEK w defensywie. Dla klubu z Vallecas to dopiero druga kampania w Europie, podczas gdy AEK czeka na półfinał od 1977 roku.
