Juventus wyrasta na głównego faworyta w wyścigu o podpis Jhona Lucumiego, ale sytuacja na rynku transferowym staje się coraz bardziej napięta. Jak donoszą media, 28-letni obrońca Bologni wciąż czeka na konkretny ruch ze strony turyńczyków, mimo że jego nazwisko znalazło się na celowniku kilku innych klubów.
Sytuacja jest skomplikowana, ponieważ do walki o Kolumbijczyka włączyły się Como, Galatasaray oraz Al-Hilal. Fabrizio Romano informuje, że Juventus jest w stałym kontakcie z otoczeniem zawodnika, który stawia ten klub na szczycie swojej listy życzeń. Choć Lucumi nie odrzucił projektu Como, to perspektywa gry w Turynie fascynuje go najbardziej. Problem polega na tym, że porozumienie z Bologną było blisko już w czerwcu, ale ostatecznie negocjacje utknęły w martwym punkcie, co otwiera furtkę konkurencji.
Paryski gigant chce pokrzyżować plany Juventusu
Podczas gdy sprawa Lucumiego stoi w miejscu, Juventus musi mierzyć się z kolejnym wyzwaniem. PSG aktywnie zabiega o innego gracza z listy życzeń turyńczyków – bramkarza Ziona Suzuki. Japończyk, wyceniany przez Parmę na około 30 milionów euro, jest kuszony wizją gry dla zwycięzców Ligi Mistrzów. Juventus oferuje mu co prawda miejsce w podstawowym składzie „na srebrnej tacy”, ale finansowa potęga paryżan i ich pierwsza oferta sprawiają, że walka o utalentowanego golkipera staje się niezwykle trudna.
Władze klubu z Turynu mają obecnie pełne ręce roboty, dzieląc uwagę między negocjacje z PSG w sprawie Randala Kolo Muaniego a rozmowy z Parmą dotyczące Mateo Pellegrino i wspomnianego Suzukiego. Strategia wyczekiwania na obniżkę ceny za Lucumiego może okazać się ryzykowna. Jeśli Bologna nie zejdzie z tonu, a inne kluby wyłożą oczekiwane pieniądze, Juventus może zostać z niczym. Czas ucieka, a Inter Mediolan w tym samym czasie finalizuje już głośne przenosiny Johna Stonesa.
