Max Verstappen nie gryzie się w język podczas letniej przerwy w sezonie 2026. Czterokrotny mistrz świata traci do liderującego Kimiego Antonelliego aż 110 punktów i otwarcie przyznaje, że nie spodziewa się spektakularnego powrotu na szczyt. Problemy Red Bulla są znacznie głębsze niż rok temu.
Holender zwraca uwagę na niepokojące zjawisko, które roboczo nazwał „degradacją samochodu”. Według kierowcy model RB22 traci swoje właściwości nie tylko z dnia na dzień, ale nawet w trakcie trwania jednej sesji czy wyścigu. Verstappen podkreśla, że priorytetem zespołu musi być odnalezienie stabilności, której obecnie brakuje na każdym kroku. „Musimy najpierw znaleźć więcej ogólnej wydajności. A potem musimy naprawić nasze problemy, przez które czasami po prostu tracimy osiągi w trakcie weekendu” – przyznał wprost Verstappen.
Techniczne kłopoty RB22 i szczere wyznanie mistrza
Dyrektor techniczny Pierre Wache potwierdza obawy swojego lidera. Inżynierowie zidentyfikowali dwa główne mankamenty bolidu: niestabilność przy wejściu w zakręt oraz podsterowność w jego środkowej fazie. Choć jednostka napędowa DM01 okazała się konkurencyjna, to nadwaga podwozia i braki w docisku sprawiły, że na początku sezonu Red Bull tracił do rywali ponad 1,3 sekundy na okrążeniu. Verstappen podsumowuje pierwszą połowę roku jednym, dosadnym słowem: „Ciężka”.
Mimo że strata do czołówki w ostatnich wyścigach na Węgrzech i w Belgii zmalała do dwóch dziesiątych sekundy, wciąż panuje nerwowość. Drugi kierowca zespołu, Hadjar, wtóruje Verstappenowi, wskazując, że bez rozwiązania problemów z wejściem w zakręt trudno myśleć o poprawie innych aspektów. Zespół musi teraz walczyć z czasem, aby wyeliminować mechaniczne usterki, które sprawiają, że kierowcy nie czują samochodu przez układ kierowniczy.
