Formuła 1 została brutalnie wybudzona z letniej przerwy. Cadillac ogłosił, że Marcin Budkowski ze skutkiem natychmiastowym zastępuje Graeme'a Lowdona na stanowisku szefa zespołu. Choć zmiana lidera była planowana, moment jej przeprowadzenia zszokował środowisko.
Decyzja o roszadzie zapadła w połowie debiutanckiego sezonu Cadillaca, co jest ruchem niezwykle rzadkim. Dan Towriss, dyrektor generalny zespołu, przyznał wprost, że to on podjął tę autonomiczną decyzję, a Lowdon dowiedział się o niej dopiero w poranek ogłoszenia komunikatu. „Graeme i ja rozmawialiśmy dziś rano, więc z tej perspektywy to bardzo świeża sprawa” — wyjawił Towriss, dodając jednoznacznie, że nie było to rozstanie za porozumieniem stron. Właściciele uznali, że okno możliwości na wprowadzenie innowacji jest bardzo wąskie i nie chcieli budować czegoś, co jest już przestarzałe.
Polak ma wprowadzić zespół w nową erę
Marcin Budkowski, który w przeszłości pracował dla Ferrari, McLarena czy Alpine, ma wnieść do zespołu unikalne połączenie wiedzy technicznej i regulacyjnej. Cadillac liczy, że Polak lepiej wykorzysta zasoby General Motors, w tym sztuczną inteligencję, która ma zrewolucjonizować sposób pracy stajni F1. „Rola AI i tego typu narzędzi to obszar, w którym przez Cadillaca zaledwie drasnęliśmy powierzchnię tego, co oferuje GM” — podkreślił Towriss. Nowy szef ma za zadanie nie tylko poprawić osiągi bolidu na 2026 rok, ale przede wszystkim rozwiązać pilne problemy z niezawodnością.
Sam Budkowski podchodzi do nowego wyzwania z dużym spokojem, choć przyznaje, że nie miał jeszcze czasu nawet na porządne zwiedzanie fabryki. Polak uważa, że zespoły przyszłości będą wyglądać zupełnie inaczej niż obecne ekipy, a on sam zamierza wdrożyć wizję opartą na nowoczesnych technologiach i integracji z amerykańskim zapleczem inżynieryjnym. „Nie czuję, żeby spoczywała na mnie ogromna presja, ale jestem pewien, że pojawią się oczekiwania. To logiczne i normalne w tej roli” — stwierdził Budkowski podczas swojego pierwszego wystąpienia w nowych barwach.
Nagła zmiana w Cadillacu pokazuje, jak bezwzględny potrafi być świat Formuły 1, nawet dla nowicjuszy. Mimo że wyniki na torze były uznawane za zachęcające, wewnętrzne problemy z komunikacją i chęć szybszego rozwoju technologicznego przeważyły o losie Lowdona. Budkowski musi teraz błyskawicznie odnaleźć się w nowej strukturze, by zdążyć z realnym wpływem na projekt bolidu na sezon 2027, co przy późniejszej zmianie lidera byłoby praktycznie niemożliwe.
