Holenderska federacja ogłosiła nazwisko nowego selekcjonera reprezentacji narodowej. Został nim Xavi, były szkoleniowiec Barcelony, który zastąpi na tym stanowisku Ronalda Koemana po rozczarowującym występie drużyny na Mistrzostwach Świata 2026.
Decyzja o zatrudnieniu Hiszpana wywołała spore poruszenie, ponieważ kibice Oranje liczyli raczej na rodzimych fachowców, takich jak Arne Slot czy Peter Bosz. Xavi wraca na ławkę trenerską po dwuletniej przerwie, którą rozpoczął po odejściu z Barcelony w 2024 roku. Choć na Camp Nou świętował mistrzostwo Hiszpanii, teraz czeka go zupełnie inne wyzwanie. Musi odbudować zespół, który pożegnał się z ostatnim mundialem na wczesnym etapie po porażce z Marokiem, co przypieczętowało los znienawidzonego przez wielu fanów Koemana.
Xavi kontra klątwa zagranicznych trenerów
Zatrudnienie obcokrajowca to w Holandii ruch ryzykowny i historyczny. Xavi staje przed szansą przełamania trendu, który od dziesięcioleci dominuje w światowym futbolu – żaden zagraniczny trener nie wygrał nigdy mistrzostwa świata ze swoją kadrą, a w mistrzostwach Europy udało się to tylko raz. Ostatnim wielkim sukcesem zagranicznego szkoleniowca z Oranje był finał mundialu w 1978 roku pod wodzą Ernsta Happela, jednak Holendrzy przegrali wówczas po dogrywce z Argentyną 1:3.
Nowy selekcjoner nie ma czasu na spokojne przygotowania. Jego debiut przypadnie na prestiżowe starcie z Niemcami, które odbędzie się już 24 września w ramach Ligi Narodów. W nadchodzącej kampanii Holendrzy pod wodzą Xaviego zmierzą się również z reprezentacjami Grecji oraz Serbii. Dla Hiszpana, który karierę trenerską zaczynał w katarskim Al-Sadd, będzie to pierwsza w życiu okazja do prowadzenia drużyny narodowej i udowodnienia swojej wartości na arenie międzynarodowej.
