Everton wyrasta na jednego z największych wygranych letniego okienka transferowego, utrzymując w składzie swoją kluczową postać ofensywną. Iliman Ndiaye zdecydował się odrzucić ofertę z saudyjskiego Al-Hilal, co wywołało natychmiastową reakcję na szczycie Premier League. Jak donoszą media, sytuację uważnie monitorują Liverpool oraz Manchester United, szukając wzmocnień przed nadchodzącym sezonem.
26-letni reprezentant Senegalu stał się jednym z najbardziej niezawodnych napastników w lidze angielskiej od czasu przeprowadzki z Marsylii za 15 milionów funtów w 2024 roku. Jego statystyki z kampanii 2025/26, obejmujące sześć goli i trzy asysty w 34 występach, przyciągnęły wzrok możnych. Everton zachowuje jednak spokój i jest pewny, że zawodnik spędzi kolejny rok na Hill Dickinson Stadium, mimo że na stole leżały wielkie pieniądze z Bliskiego Wschodu.
Walka gigantów o wszechstronnego atakującego
Liverpool widzi w Ndiaye idealnego następcę Mohameda Salaha, który zakończył swoją historyczną przygodę z klubem z Anfield. Po odejściu Luisa Diaza do Bayernu Monachium, The Reds desperacko potrzebują jakości na skrzydłach. Z kolei Manchester United szuka realnej konkurencji dla Matheusa Cunhi na lewej flance. Doświadczenie Ndiaye w Premier League sprawia, że mógłby on z miejsca stać się kluczowym atutem w układance trenera na Old Trafford.
Al-Hilal, które po przegraniu walki o mistrzostwo sprowadziło już Crysencio Summerville'a z West Hamu, musi teraz szukać innych celów transferowych. Senegalczyk nie wykazuje żadnego zainteresowania przenosinami do Saudi Pro League, co stawia Everton w komfortowej sytuacji negocjacyjnej. Klub z Liverpoolu zamierza zrobić wszystko, aby zatrzymać swojego asa i budować wokół niego zespół na przyszłe rozgrywki.
