Allan McNish wyrasta na jedną z najważniejszych postaci w nowym projekcie Audi w Formule 1. Trzykrotny zwycięzca Le Mans objął stanowisko dyrektora wyścigowego, co stanowi zwieńczenie jego wieloletniej kariery po obu stronach barierki w boksach.
Szkot, który w 2002 roku ścigał się w barwach Toyoty, wspomina swoje pierwsze kroki w świecie wielkiego motorsportu. Jako 19-latek trafił do McLarena, gdzie miał okazję testować bolid u boku samego Ayrtona Senny. To doświadczenie na zawsze zmieniło jego podejście do sportu. McNish przyznaje, że talent to tylko ułamek sukcesu, a prawdziwa różnica tkwi w etyce pracy i niemal obsesyjnym skupieniu na detalach, które prezentował legendarny Brazylijczyk.
„Ayrton mówił o tarciu silnika i różnych innych rzeczach, a to był punkt odniesienia. Dzięki temu bardzo, bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że jeśli chcesz odnieść sukces w tej grze, musisz wejść na wyższy poziom na każdym etapie. Talent zaprowadzi cię tylko do pewnego momentu” – wspomina Allan McNish w rozmowie z Autosportem, podkreślając, że te lekcje procentują do dziś.
Od kierowcy do dyrektora w świecie danych
Przejście z kokpitu na stanowisko kierownicze nie było dla McNisha oczywiste. Przez lata budował swoją pozycję w Audi, ucząc się od takich mentorów jak dr Wolfgang Ullrich czy Mattia Binotto. Dziś zarządza projektem w erze, w której technologia zdominowała sport. Choć bolidy z czasów jego młodości nazywa „dinozaurami” ze względu na obecność pedału sprzęgła i tylko dwóch przycisków na kierownicy, uważa, że fundamenty przygotowań pozostają niezmienne.
„Jako kierowca masz bardzo wąskie spojrzenie na to, jak wygląda sukces, ponieważ sukces wygląda tylko jak twój osobisty sukces. Kiedy jesteś zaangażowany w zespół, musisz patrzeć na to nieco szerzej i bardziej holistycznie” – tłumaczy McNish. Zaznacza przy tym, że mimo ogromnej ilości danych, ostateczna weryfikacja zawsze następuje na torze. Według niego to stoper jest jedynym narzędziem, które zawsze mówi prawdę o formie zespołu.
