Wokół podróży Lecha Poznań na Wyspy Owcze powstało mnóstwo zamieszania. Na miejscu pojawiały się krytyczne głosy dotyczące decyzji mistrzów Polski, a zupełnie osobną kwestią pozostawało stanowisko UEFA. Teraz poznaliśmy kulisy kontaktów Kolejorza z europejską federacją.
Lech miał dotrzeć na Wyspy Owcze w środę, ale plany pokrzyżowała gęsta mgła nad lotniskiem Vágar. Kolejna próba została podjęta w czwartek. Poznaniacy wystartowali rano, jednak samolot nie mógł wylądować i ostatecznie skierował się do norweskiego Bergen.
Sytuacja wywołała dyskusję na Wyspach Owczych. Pojawiały się tam głosy, że Kolejorz powinien inaczej zaplanować podróż i wcześniej pojawić się na miejscu. Gospodarze mieli bowiem rekomendować wcześniejszy przylot właśnie ze względu na specyficzne warunki pogodowe. Według tamtejszych doniesień nie chcieli też zgodzić się na zmianę terminu spotkania.
W tej sytuacji szczególnie interesujące było stanowisko UEFA. O nim opowiedział Maciej Henszel, menedżer ds. komunikacji i relacji z otoczeniem w Lechu, w programie „Pucharowa Gorączka”.
UEFA tak potraktowała Lecha Poznań
Okazuje się, że europejska federacja nie miała do mistrzów Polski pretensji. Wręcz przeciwnie.
– Otrzymaliśmy pochwałę od UEFA za to, że cały czas byliśmy z nimi w kontakcie i wkładaliśmy wszelkie wysiłki, żeby dotrzeć na Wyspy Owcze i rozegrać mecz w wyznaczonym terminie – powiedział Henszel.
To rzuca inne światło na całe zamieszanie. Choć na Wyspach Owczych sposób organizacji podróży Lecha spotkał się z krytyką, UEFA miała pozytywnie ocenić działania podejmowane przez poznański klub już w trakcie kryzysowej sytuacji.

