Esteban Lepaul wyrasta na jednego z najgroźniejszych napastników w Europie. 25-letni snajper Stade Rennais imponuje formą, strzelając gole w czterech z ostatnich pięciu meczów ligowych. Jego skuteczność sprawia, że klub z Bretanii traci już tylko trzy punkty do trzeciego w tabeli Olympique Marsylia i realnie marzy o Lidze Mistrzów.
Liczby nie kłamią i stawiają Lepaula w elitarnym gronie. Od stycznia 2025 roku tylko Kylian Mbappe zdobył więcej bramek (44) wśród Francuzów grających w pięciu najmocniejszych ligach kontynentu. Napastnik Rennes ma na koncie 21 trafień, co daje mu ex aequo drugie miejsce z Ousmane Dembele, aktualnym zdobywcą Złotej Piłki. Co więcej, Lepaul prowadzi w klasyfikacji strzelców Ligue 1 pod względem goli zdobytych z gry, wyprzedzając Masona Greenwooda oraz Joaquina Panichellego, którzy znaczną część swojego dorobku uzbierali z rzutów karnych.
Francuski Jamie Vardy puka do bram reprezentacji
Choć sam zawodnik zapewnia, że skupia się wyłącznie na celach klubowych, media coraz głośniej domagają się powołania go do kadry narodowej. Styl gry Lepaula, określanego mianem „francuskiego Jamiego Vardy’ego”, przypomina profil Jeana-Philippe’a Matety z Crystal Palace. Didier Deschamps regularnie sięga po graczy z rodzimej ligi, a słaba skuteczność Marcusa Thurama w barwach Les Bleus – tylko dwa gole w 31 występach – otwiera szansę dla rewelacyjnego snajpera z Rennes.
Mimo niedawnej wpadki i zmarnowanego rzutu karnego w wygranym 4:0 meczu z OGC Nice, Lepaul pozostaje pewny swego. Jeszcze rok temu był rezerwowym w Angers, a dziś jego statystyki sugerują, że wyjazd na mistrzostwa świata do Ameryki Północnej jest w zasięgu ręki. Napastnik podkreśla, że jest na dobrej drodze do realizacji osobistych celów, a jego instynkt „lisa pola karnego” może okazać się kluczowy dla ofensywy reprezentacji Francji.
