Younes Khelifi, autor mema przedstawiającego Kyliana Mbappé jako Mao Zedonga, byłego przewodniczącego Chin, powiedział, że jest mu żal francuskiego piłkarza. Komentarz Mbappé o nagraniu wywołał krytykę w Chinach i doprowadził do zerwania umów sponsorskich.
Mbappé w programie „The Bridge” nazwał Mao Zedonga „dyktatorem”. W reakcji chińskie marki Dongpeng, producent napojów energetycznych, oraz Meigniu, wytwórca nabiału, ogłosiły zerwanie współpracy sponsorskiej z piłkarzem, uzasadniając to faktem, że jego „zachowanie obraża uczucia narodowe”. Khelifi, prowadzący konto Frenchaicovers na platformie X, stworzył mema latem 2023 roku. Francuski napastnik skupiał wtedy na sobie uwagę negocjacjami w sprawie przedłużenia kontraktu z Paris Saint-Germain; pojawiały się też głosy o braku zaufania do niego w szatni i o tym, że nieco „trzymał klub w szachu”. Sam Khelifi jest programistą i od czasu do czasu oglądał piłkę. Interesował się deepfake’ami oraz sztuczną inteligencją, a z połączenia chęci tworzenia humorystycznych nagrań i tych pasji narodził się mem.
Nie chciałem urazić wszystkich […]. Jest mi żal Mbappé. To smutne, że z powodu gafy musi tyle wycierpieć, a przy tym traci sponsorów i potencjalnych kibiców. Płaci zbyt wysoką cenę w stosunku do powagi sprawy
Twórca mema powiedział w rozmowie z „Le Parisien”, że zobaczył nagranie w poniedziałek wieczorem i ucieszył się, gdy Mbappé wskazał jego pracę jako ulubiony mem. Nie sądził jednak, że materiał przekroczy granice i wywoła incydent dyplomatyczny; określił całą sytuację jako „zupełnie szaloną”. Real Madryt i LaLiga również przeprosiły za komentarz piłkarza. W Chinach pojawiły się doniesienia, że mecze z udziałem Mbappé nie będą tam transmitowane, co może przynieść klubowi i lidze straty finansowe. Rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych powiedział, że przeprosiny Mbappé są „traktowane poważnie”.