Tenisowe władze rozważają rewolucyjne zmiany w kalendarzu na rok 2027, które mogą doprowadzić do wycofania się z organizacji turniejów na Bliskim Wschodzie. Decyzja ta jest bezpośrednim następstwem dramatycznych wydarzeń z lutego, kiedy to czołowi zawodnicy zostali uwięzieni w Dubaju z powodu ataków rakietowych. Według doniesień The I Paper, trwają już rozmowy nad wdrożeniem planu awaryjnego, który ma zapobiec powtórce niebezpiecznej sytuacji.
Problemy zaczęły się tuż po zakończeniu turnieju ATP 500 w Dubaju, gdy irańskie siły zaatakowały amerykańskie obiekty wojskowe w regionie. Daniil Medvedev, Tallon Griekspoor oraz Andrey Rublev nie mogli opuścić kraju przez kilka dni z powodu całkowitego zamknięcia przestrzeni powietrznej. Sytuacja była na tyle poważna, że jeden z hoteli zajmowanych przez tenisistów i sztaby ATP został przekształcony w prowizoryczny bunkier. Zawodnicy nie byli w stanie terminowo dotrzeć na pierwszy w sezonie turniej rangi Masters 1000 w Indian Wells, co wywołało logistyczny chaos w tourze. Medvedev opisywał to zdarzenie jako niezwykle nietypowe, podkreślając niepewność towarzyszącą ciągłemu przekładaniu otwarcia lotniska.
„Sytuacja jest niezwykła. Przestrzeń powietrzna jest zamknięta, nikt nie wie, kiedy będziemy mogli odlecieć. Nie jest jasne, jak długo to potrwa, więc po prostu czekamy na to, co wydarzy się w ciągu najbliższych kilku godzin i dni” – przyznał Daniil Medvedev w marcu, wspominając czas spędzony w zamknięciu z rodziną i zespołem. Rosjanin dodał również, że mimo licznych wiadomości od zaniepokojonych przyjaciół, starał się zachować spokój, choć całe otoczenie znajdowało się w stanie zawieszenia. Te doświadczenia sprawiły, że organizacje tenisowe zaczęły szukać alternatywnych lokalizacji dla lutowych zmagań.
Wśród potencjalnych następców Dubaju i Dohy dla cyklu WTA wymienia się Singapur oraz Australię, choć nie podjęto jeszcze żadnych formalnych kroków. W przypadku ATP szefowie federacji skłaniają się ku przeniesieniu rywalizacji do Europy, jednak obecnie brakuje tam gotowych opcji organizacyjnych. Wyzwanie jest szczególnie duże dla kobiecego touru, ponieważ turnieje na Bliskim Wschodzie mają rangę WTA 1000, co wiąże się z koniecznością zapewnienia ogromnej puli nagród i rozbudowanej infrastruktury. Obecnie lotniska w regionie pozostają otwarte, ale nikt w środowisku nie chce ryzykować ponownego uziemienia gwiazd światowego tenisa.
