Dwa tytuły ATP zdobyte w Hamburgu oraz Winston-Salem nie wystarczyły, by o Ignacio Buse mówiło się wyłącznie w kontekście sportowym. Peruwiańczyk, który w tym roku zanotował imponujący awans ze 105. miejsca na obrzeża czołowej trzydziestki rankingu, znalazł się w centrum medialnej burzy po występie na kanale Cristorata7. Zapytany bez ogródek, czy byłby w stanie pokonać aktualną liderkę rankingu WTA i triumfatorkę US Open, Elenę Rybakinę, odpowiedział krótkim: „Tak”.
Deklaracja 22-latka natychmiast wywołała lawinę komentarzy w mediach społecznościowych, gdzie oskarżono go o brak szacunku dla kobiecych osiągnięć. Dziennikarz Jose Moron określił całą debatę jako „głupią”, twierdząc, że służy ona jedynie umniejszaniu kobiecego tenisa i budowaniu zasięgów przez streamerów. Część internautów sugerowała nawet, że pewność siebie Buse wynika z zazdrości o sukcesy finansowe Kazaszki, która za ostatnie zwycięstwo w Nowym Jorku zainkasowała 5,5 miliona dolarów.
Spór o granice szczerości w tenisie
W obronie zawodnika stanął Glenn Greenwald, znany dziennikarz śledczy i fan tenisa, który zauważył, że Buse nie był inicjatorem tego tematu. Według niego Peruwiańczyk padł ofiarą braku doświadczenia medialnego i po prostu szczerze odpowiedział na pytanie zadane przez prowadzących. Greenwald przypomniał, że nawet Serena Williams przyznawała w przeszłości, iż zawodnik z pierwszej tysiąca rankingu ATP byłby w stanie z nią wygrać, co czyni odpowiedź Buse merytorycznie uzasadnioną, choć niefortunną wizerunkowo.
Dyskusja o „bitwie płci” odżyła na nowo, przypominając ubiegłoroczny pokazowy mecz z Dubaju, gdzie Nick Kyrgios pokonał Arynę Sabalenkę 6:3, 6:3. Warto jednak zaznaczyć, że tamto spotkanie odbywało się na specyficznych zasadach, gdzie Sabalenka musiała bronić mniejszego obszaru kortu niż Australijczyk. Elena Rybakina, będąca obecnie w życiowej formie, udowodniła swoją klasę w niedawnym finale US Open 2026, pokonując w decydującym starciu Sabalenkę, co potwierdzają oficjalne skróty z tego turnieju.
Krytycy Buse pozostają jednak nieubłagani, wytykając mu uleganie mizoginistycznym podtekstom, które ich zdaniem kryły się w pytaniu streamerów. „Jestem zmęczona tymi ludźmi, którzy myślą, że mają prawo poniżać sportsmenki” – napisała jedna z użytkowniczek platformy X, podkreślając, że męski i kobiecy tenis to dwie odrębne dyscypliny, które należy podziwiać za ich własne walory. Na ten moment tenisista nie odniósł się szerzej do fali negatywnych komentarzy, która zalała jego profile w mediach społecznościowych.
