Kibice Lecha Poznań szybko wychwycili nerwową reakcję Nielsa Frederiksena podczas meczu z Rakowem Częstochowa. Chwilę później trener dokonał zmiany, co tylko podsunęło oczywiste skojarzenie. Duńczyk odniósł się do całej sytuacji na konferencji prasowej.
Wszystko wydarzyło się w 52. minucie spotkania wygranego przez Lecha 1:0. Yannick Agnero wykonał większość pracy znakomicie – poradził sobie z dwoma obrońcami, minął bramkarza i znalazł się kilka metrów przed bramką. Zabrakło najważniejszego. Iworyjczyk przerzucił piłkę nad poprzeczką.
Frederiksen zareagował bardzo nerwowo. Po zmarnowanej okazji wyraźnie się zdenerwował, a zaraz potem z ławki został zawołany Mikael Ishak. Szwed zastąpił Agnero. Nietrudno było więc połączyć oba wydarzenia i uznać, że trener stracił cierpliwość po fatalnym pudle napastnika.
Na konferencji prasowej Frederiksen został zapytany o tę sytuację. Przyznał, że z boku rzeczywiście można było odnieść wrażenie, że zdecydował się na szybką zmianę, by „ukarać” swojego zawodnika za zmarnowanie stuprocentowej okazji.
– Tak, mogło to w ten sposób wyglądać, ale zmarnowana sytuacja nie miała wpływu na zmianę. Przed meczem założyliśmy, że podzielimy mecz po 45 minut między obu napastników – wyjaśnił trener Lecha.
Co ciekawe, szkoleniowiec mistrza Polski zdradził, że pierwotnie Agnero miał zakończyć swój występ już po pierwszej połowie.
– Plan był taki, że Yannick nie wyjdzie na drugą połowę. W przerwie ustaliliśmy jednak, że dostanie jeszcze 10 minut i dopiero wtedy wejdzie Mika. Nie miało to nic wspólnego z niewykorzystaną sytuacją – zaznaczył Frederiksen.
Duńczyk nie ukrywał, że samo pudło było dla niego rozczarowujące. Jednocześnie nie zamierzał obarczać Agnero winą i pozytywnie ocenił jego występ.
– Yannick nie był jedynym zawodnikiem, który nie wykorzystał okazji. W moim odczuciu rozegrał bardzo dobrą pierwszą połowę. Całościowo był to całkiem niezły występ. Czasami zdarza się nie wykorzystać sytuacji – dodał.
Lech długo nie potrafił wykorzystać przewagi, ale Frederiksen trafił z inną zmianą. W 66. minucie wprowadził Leo Bengtssona, a trzy minuty później skrzydłowy zdobył jedyną bramkę spotkania.
Ekipa z Poznania po sześciu rozegranych meczach zajmuje w tabeli Ekstraklasy pierwszą pozycję. Ma punkt przewagi nad drugą Legią oraz trzecim Górnikiem Zabrze, jednak warto zwrócić uwagę, że zarówno „Kolejorz”, jak i „Trójkolorowi” mają do rozegrania jedno spotkanie więcej od stołecznej drużyny.

