Toto Wolff nie gryzie się w język. Wspomniał o dramacie z 2021 roku po GP Wielkiej Brytanii

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
6 lipca 2026 15:30
Toto Wolff nie gryzie się w język. Wspomniał o dramacie z 2021 roku po GP Wielkiej Brytanii
Źródło: autosport.com

Grand Prix Wielkiej Brytanii zakończyło się w cieniu kontrowersji i gwizdów na trybunach Silverstone. Choć kibice liczyli na wielki finał, wyścig dojechał do mety za samochodem bezpieczeństwa, co wywołało natychmiastową reakcję Toto Wolffa.

Zamieszanie na torze spotęgował błąd techniczny, gdy na ekranach błędnie wyświetlono komunikat o zjeździe samochodu bezpieczeństwa. FIA szybko wyjaśniła, że był to problem z oprogramowaniem, a procedura z artykułu B5.13.5 została zachowana. Zgodnie z przepisami, po oddublowaniu bolidów musi upłynąć jeszcze jedno pełne okrążenie, zanim wyścig zostanie wznowiony. Tym razem sędziowie nie ugięli się pod presją widowiska, co bezpośrednio uderzyło w emocje fanów, ale zyskało uznanie w garażu Mercedesa.

Bolesne wspomnienia z Abu Zabi wracają

Dla Toto Wolffa sytuacja na Silverstone była idealnym pretekstem do przypomnienia wydarzeń z 2021 roku, kiedy Michael Masi podjął inną decyzję, kosztującą Lewisa Hamiltona tytuł. Szef Mercedesa przyznał, że woli trzymanie się litery prawa niż sztuczne kreowanie emocji. „Wolałbym, żeby stało się to w 2021 roku. To było ważniejsze. Ale dobrze, że przepisy zostały zachowane” — stwierdził Wolff, nawiązując do dramatycznego finału sezonu sprzed lat.

Decyzja FIA o zakończeniu wyścigu za samochodem bezpieczeństwa przypieczętowała drugie miejsce George'a Russella. Mercedes postawił na pozycję na torze, rezygnując ze zjazdu do boksów, podczas gdy Ferrari ściągnęło Hamiltona po świeże opony. Wolff podkreślił, że sport musi stać ponad show. „Z perspektywy widowiska każdy chciałby zobaczyć Lewisa walczącego z Leclerkiem. Ale to jest sport. Show podąża za sportem, a nie na odwrót” — podsumował Austriak.

George Russell również poparł działania sędziów, zauważając, że incydenty na torze nie powinny być traktowane inaczej tylko dlatego, że zdarzają się na ostatnich okrążeniach. Kierowca Mercedesa przypomniał, że statystycznie niewiele wyścigów kończy się w ten sposób, a trzymanie się ustalonych reguł jest kluczowe dla sprawiedliwości rywalizacji. FIA potwierdziła w oficjalnym oświadczeniu, że tym razem nie było mowy o błędzie w interpretacji przepisów sportowych.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!