Robert Lewandowski właśnie dołączył do Chicago Fire i już zdążył usłyszeć ostrzeżenie od człowieka, który zna ten klub jak własną kieszeń. Ante Razov, legenda Fire i najlepszy strzelec w historii klubu, nie owija w bawełnę: MLS to nie jest wycieczka. Jest jeden element, który daje w kość nawet największym gwiazdom, i wcale nie chodzi o poziom sportowy.
W skrócie:
- Razov wskazuje podróże jako największe wyzwanie MLS, nie jakość gry, bo kilkugodzinne loty między meczami wyczerpują nawet doświadczonych zawodników
- Legenda Fire wierzy, że Lewandowski może strzelać 30 bramek w sezonie, bo robił to w Barcelonie, choć przyznaje, że otoczenie będzie zupełnie inne
- Razov ocenia też eliminację USA z Mistrzostw Świata 2026 po przegranej z Belgią i stawia tylko jednego zawodnika wyżej, Tillmana, który zagrał na swoim poziomie
Podróże zabiją ci nogi, nie rywale
Ante Razov spędził osiem lat w sztabie LAFC u boku Boba Bradleya i wie doskonale, co niszczy nawet najlepszych piłkarzy w lidze. Nie jest to presja taktyczna ani tempo gry. To logistyka. "To najtrudniejszy element. Podróże są męczące, bo nie śpisz dobrze w hotelach, tylko w samolocie. Ludzie mówią, że narzekamy, ale to nie jest styl życia gwiazd rocka" , mówi Razov wprost.
Kiedy Flashscore zapytał go, co powiedziałby Lewandowskiemu jako pierwsze, Razov odpowiedział z rozbrajającą szczerością: "Po pierwsze zapytałbym go: 'Dlaczego do diabła pytasz mnie? To ja powinienem pytać ciebie o radę'". Ale zaraz potem poważnieje. Zawodnicy, z którymi pracował w LAFC, Hugo Lloris, Carlos Vela, Giorgio Chiellini, wszyscy mierzyli się z tym samym problemem. Sześć godzin lotu w jedną stronę na mecz w sobotę, cztery godziny lotu z powrotem, aby zdążyć na środowy mecz, a potem kolejny weekend. W jednym mieście pada śnieg, w innym panuje lato.
Robert Lewandowski przyjeżdża do Chicago w momencie, który dla klubu jest przełomowy. Powstaje nowy stadion, jest centrum treningowe i, jak przyznaje Razov, "teraz wydaje się, że mają najważniejszy element układanki". Były napastnik doskonale pamięta więź Chicago z Polonią i rozumie, dlaczego to połączenie ma sens, bo sam grał u boku polskich piłkarzy, Nowaka, Podbrożnego i Koseckiego.
Czy jego rekord strzelecki jest zagrożony? Razov nie uciekał od tematu. "Mieliśmy okazję oglądać z bliska, jak Carlos Vela strzelił 36 bramek w sezonie. Czy Robert może strzelić 30 goli? Tak, wyobrażam sobie to. Strzelał 30 bramek w Barcelonie". Dodaje jednak zastrzeżenie, że poziom otoczenia będzie zupełnie inny, a kluczowe będzie, jak szybko Polak wróci do pełnej dyspozycji po przerwie mistrzostw świata.
Belgia rozłożyła USA, a Pochettino ma czas
Razov rozmawiał z Flashscore tuż po bolesnej eliminacji reprezentacji Stanów Zjednoczonych z Mistrzostw Świata 2026, gdzie USA odpadło po meczu z Belgią. Ocena jest chłodna i konkretna. "Jeśli pytasz mnie, kto zagrał bardzo dobrze dla USA, myślę, że Tillman był jedynym, który pokazał swój poziom. Reszta nie była sobą".
Razov broni jednak Mauricio Pochettino w szerszym kontekście. Wyjście z grupy uznaje za misję wykonaną, podobnie jak pokonanie Bośni w fazie pucharowej. Wskazuje też sygnał ostrzegawczy, który powinien był dać do myślenia przed meczem z Belgią, bo obie drużyny grały towarzysko kilka miesięcy wcześniej i wynik wynosił 5:2 dla Belgów. "Belgia to dla mnie drużyna plasująca się w pierwszej dziesiątce w Europie, z klasowymi piłkarzami", przyznaje.
W kwestii przyszłości USA w ataku Razov ocenia Foarina Baloguna jako gotowego na tę rolę w tej chwili, ale słowa o Julianie Zakrzewskim Hallu są wymownie ostrożne. "To bardzo młody zawodnik, tak naprawdę w swoim pierwszym sezonie na poziomie pierwszej ligi. Potrzebujemy, aby Balogun i inni chłopcy robili to co sezon. W przypadku Juliana jest tak samo, ale zdecydowanie za wcześnie, by o tym mówić. Po prostu trzeba pozwolić mu pracować".
Razov zwraca uwagę na strukturalny problem MLS, bo kontrakt na jednego wyznaczonego zawodnika (DP) pochłaniający 50 milionów w szatni, gdzie inni zarabiają 150 tysięcy, nie może prowadzić do rywalizacji na najwyższym poziomie. Jego zdaniem MLS potrzebuje graczy "pomiędzy", nie tylko nazwisk przykuwających uwagę mediów. Największą konkurencję dla ligi stanowią meksykańskie drużyny w Lidze Mistrzów CONCACAF, które wygrały około 24 z ostatnich 25 finałów.
Źródło: Flashscore.pl
