Rennae Stubbs, trenerka legendarniej Sereny Williams, wywołała ogromne poruszenie swoją propozycją radykalnej reformy systemu punktacji w turniejach wielkoszlemowych. Impulsem do tych zmian stała się sytuacja Novaka Djokovicia podczas tegorocznego Wimbledonu. Serb po wyczerpującym, trwającym ponad pięć godzin ćwierćfinale z Felixem Augerem-Aliassime, nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki w półfinale z Jannikiem Sinnerem. Stubbs uważa, że obecny format niszczy widowisko w decydujących fazach turnieju.
Ekspertka zauważyła, że 39-letni Djoković był wyraźnie spóźniony do każdej piłki w starciu z Włochem, co było bezpośrednim skutkiem wcześniejszego maratonu. Stubbs proponuje, aby zamiast rozgrywania pełnego piątego seta, wprowadzić decydujący tie-break do 10 punktów przy stanie 2:2 w setach. Jej zdaniem zmiana ta powinna objąć zarówno mężczyzn, jak i kobiety od etapu ćwierćfinałów lub półfinałów, co pozwoliłoby zachować siły zawodników na najważniejsze mecze o tytuł.
Koniec z pięciogodzinnymi maratonami na korcie?
Trenerka argumentuje, że współczesny tenis, oparty na długich wymianach, staje się zbyt obciążający fizycznie. „Jestem tenisową purystką, uwielbiam oglądać świetny tenis. Ale nie chcę go oglądać przez pięć godzin i 15 minut, jak to miało miejsce w ćwierćfinale Novaka. To prawdopodobnie wykończyło go przed meczem z Sinnerem; był martwy!” – oceniła bez ogródek Stubbs w swoim podcaście. Według niej skrócenie meczu o godzinę mogłoby diametralnie zmienić poziom sportowy kolejnego widowiska.
Stubbs odniosła się również do propozycji wprowadzenia meczów do trzech wygranych setów u kobiet, co miałoby zapobiec jednostronnym finałom, jak ubiegłoroczna porażka Amandy Anisimovej z Igą Świątek. Trenerka jest jednak przeciwna takiemu rozwiązaniu, wskazując na brak tak potężnego serwisu u tenisistek jak u mężczyzn, co drastycznie wydłużyłoby spotkania. „Gdybyśmy mieli to zrobić dla obu płci, zróbmy to tak samo: przy stanie dwa do dwóch w setach grajmy tie-break do 10 punktów” – podsumowała swoją wizję reformy.
