Christos Tzolis wyrasta na głównego bohatera letniego okna transferowego, budząc zainteresowanie największych marek w Europie. Jak donoszą media, skrzydłowy Club Brugge znalazł się na celowniku Borussii Dortmund, AS Romy oraz Atlético Madryt. Mimo tak prestiżowych ofert, Grek ma jasno sprecyzowany plan na swoją przyszłość i czeka na konkretny ruch z Londynu.
Choć Borussia Dortmund osiągnęła już wstępne porozumienie w sprawie innego gracza Brugge, Francesco Tresoldiego, to w przypadku Tzolisa sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. 24-letni Grek preferuje przenosiny do Arsenalu, który jako jedyny klub podjął już wstępne rozmowy z mistrzem Belgii. Londyńczycy widzą w nim idealnego następcę Leandro Trossarda, jednak operacja ta będzie wymagała rozbicia banku. Jeśli Arsenal zdecyduje się spełnić wymagania finansowe Belgów, padnie absolutny rekord sprzedażowy w historii tamtejszej ligi.
Londyn albo Bruksela – grecki skrzydłowy nie czuje presji
Sytuacja Christosa Tzolisa jest o tyle komfortowa, że zawodnik nie zamierza wymuszać transferu za wszelką cenę. Po dwóch znakomitych sezonach w Belgii czuje się w obecnym zespole doskonale i jest gotowy pozostać w Club Brugge na kolejny rok. To stawia Arsenal w trudnym położeniu negocjacyjnym, ponieważ klub z Jan Breydel Stadium nie musi schodzić z ceny. Zainteresowanie ze strony Romy czy Atlético Madryt tylko podbija stawkę, ale to wola samego piłkarza może okazać się decydująca w kontekście ostatecznego wyboru nowego pracodawcy.
Dla Arsenalu pozyskanie Tzolisa to nie tylko kwestia wzmocnienia składu, ale też strategiczny ruch po odejściu Trossarda. Grek, który ma już za sobą przeszłość w Norwich City, zna realia angielskiej piłki i jest gotowy na powrót do Premier League w barwach mistrza Anglii. Wszystko zależy teraz od tego, czy londyńczycy zdecydują się na oficjalną ofertę, która zadowoli władze Club Brugge i pozwoli sfinalizować ten rekordowy w skali belgijskiej Pro League transfer.
