AS Monaco przystępuje do starcia z Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów z mocno przetrzebionym składem. Trener Sébastien Pocognoli drży o zdrowie swoich liderów przed kluczowym gwizdkiem.
Sytuacja kadrowa klubu z Księstwa wygląda niepokojąco, choć poniedziałkowy trening przyniósł promyk nadziei. Maghnes Akliouche, Ansu Fati oraz Lamine Camara pojawili się na zajęciach pierwszej drużyny, mimo że ich występ przeciwko paryżanom wciąż stoi pod znakiem zapytania. Jeśli Camara odzyska pełną sprawność, Monaco prawdopodobnie przejdzie na system z trójką obrońców. W takim wariancie Denis Zakaria miałby operować w samym sercu defensywy, wspierany bezpośrednio przez Thilo Kehrera oraz Wouta Faesa, co ma uszczelnić szyki przed atakami PSG.
Lista nieobecnych jest jednak wyjątkowo długa i nie pozostawia pola do manewru w innych sektorach boiska. Na murawie na pewno nie zobaczymy takich zawodników jak Christian Mawissa, Eric Dier, Mohammed Salisu czy bramkarz Lukas Hradecky. Wykluczony jest także udział Kassouma Ouattary, Paula Pogby, Pape Cabrala oraz Takumiego Minamino. Brak tych graczy drastycznie ogranicza opcje taktyczne Pocognoliego, który musi łatać dziury w składzie. Każda kolejna absencja wśród zawodników niepewnych występu jeszcze mocniej skomplikuje i tak już trudną sytuację zespołu.
Przewidywane zestawienie Monaco na ten prestiżowy pojedynek zakłada, że między słupkami stanie Philipp Kohn. Linię obrony stworzą Kehrer, Zakaria i Faes, natomiast w roli wahadłowych oraz środkowych pomocników wystąpią Caio Henrique, Lamine Camara, Jordan Teze i Krépin Diatta. Ofensywne trio mają stworzyć Simon Adingra, Maghnes Akliouche oraz wysunięty Folarin Balogun. To właśnie na ich barkach spocznie ciężar zdobywania bramek w starciu z mistrzami Francji. Kibice z niepokojem czekają na ostateczne decyzje medyków, które zdeterminują siłę rażenia ekipy z Monaco w tym spotkaniu.
