Hansi Flick zaskoczył kibiców i ekspertów przed sobotnim starciem na Estadio Ramón Sánchez-Pizjuán. Choć wielu spodziewało się występu Wojciecha Szczęsnego od pierwszej minuty, niemiecki szkoleniowiec postawił na Dominika Livakovicia. Barcelona walczy w Sewilli o siódme zwycięstwo z rzędu, które pozwoliłoby jej kontynuować idealny start w obronie tytułu mistrza Hiszpanii.
Sytuacja w bramce Dumy Katalonii skomplikowała się po urazie, którego w środku tygodnia nabawił się Joan García podczas meczu z Racingiem Santander. Szczęsny wszedł wtedy na boisko z ławki rezerwowych, co sugerowało, że to on zastąpi kontuzjowanego kolegę w kolejnym spotkaniu ligowym. Flick zdecydował się jednak na inny ruch i desygnował do gry sprowadzonego latem Livakovicia, co wywołało falę pytań przed samym pierwszym gwizdkiem.
Trener Barcelony został poproszony o wyjaśnienie tej roszady w rozmowie z mediami tuż przed rozpoczęciem meczu. Niemiec nie zagłębiał się w szczegóły techniczne, ale jasno dał do zrozumienia, że zmiana była podyktowana głębszą analizą sztabu szkoleniowego. „Livaković zamiast Szczęsnego? Przeanalizowaliśmy wszystko i uznaliśmy, że potrzebujemy zmiany na pozycji bramkarza. Tak też zrobiliśm” – uciął krótko Hansi Flick w wypowiedzi cytowanej przez Yahoo Sports.
Według zagranicznych doniesień sobotni wybór Flicka jest o tyle istotny, że Barcelona przystępowała do rywalizacji z Sevillą z kompletem punktów po sześciu kolejkach LaLiga. Decyzja o postawieniu na Chorwata zapadła w momencie, gdy klub musiał szybko zareagować na stratę Garcíi, który wypadł z gry przez problemy z kolanem. Szczęsny, mimo doświadczenia i wcześniejszego wejścia z ławki, musi tym razem pogodzić się z rolą rezerwowego w stolicy Andaluzji.
