Hamburger SV wreszcie zrzucił z barków ogromny ciężar, który narastał od początku sezonu Bundesligi. Po trzech bolesnych porażkach i stracie dwunastu goli bez żadnej odpowiedzi, podopieczni Merlina Polzina pokonali na własnym stadionie 1. FC Köln 2:1.
Sobotnie starcie na Volksparkstadion było dla 35-letniego szkoleniowca momentem szczególnej próby. Zaledwie dzień wcześniej władze klubu ogłosiły przedłużenie kontraktu z Polzinem, co przy zerowym dorobku punktowym wywołało spore poruszenie w niemieckich mediach. Pierwsza połowa nie zwiastowała jednak przełomu, ponieważ to goście z Kolonii dominowali na boisku, zmuszając Daniela Heuera Fernandesa do serii trudnych interwencji. Hamburg przetrwał jednak napór i tuż przed przerwą zadał pierwszy cios, gdy Nicolas Capaldo najwyżej wyskoczył do dośrodkowania Alberta Grønbæka z rzutu rożnego.
Vindication trenera i trafione zmiany
Decyzje Polzina obroniły się błyskawicznie po zmianie stron. Wprowadzony w przerwie Yussuf Poulsen potrzebował zaledwie pięciu minut, by wykończyć składną akcję zainicjowaną przez Davida Møllera Wolfe i podwyższyć prowadzenie. Choć w 90. minucie Ragnar Ache zdobył bramkę kontaktową dla przyjezdnych, tym razem w szeregach HSV nie doszło do katastrofy. Zespół utrzymał przewagę, dając swojemu trenerowi upragnione argumenty w dyskusji o słuszności obranego procesu.
„To był brutalnie dobry moment, jak wszyscy pociągnęliśmy w jednym kierunku” – przyznał po meczu Merlin Polzin, nawiązując do jedności między trybunami a murawą. Szkoleniowiec podkreślił, że irytowała go krytyka kibiców, którzy mimo fatalnych wyników nie odwrócili się od drużyny. Według niego Hamburg stara się zostawić za sobą kulturę zdominowaną przez pesymizm, a sobotnia wygrana jest nagrodą za wytrwałość w najtrudniejszym momencie.
Głos w sprawie przyszłości trenera zabrała również Kathleen Krüger, członkini zarządu ds. sportu, która stanowczo odcięła się od sugestii, że los Polzina zależał od wyniku z Kolonią. Wyjaśniła, że ocena pracy sztabu obejmuje znacznie dłuższy okres, w tym awans oraz walkę o utrzymanie w elicie. „Nie przedłuża się kontraktu z powodu trzech meczów” – ucięła spekulacje Krüger w rozmowie z DAZN. Hamburg udaje się na przerwę reprezentacyjną z pierwszymi punktami, co znacząco uspokaja nastroje w klubie.
