Szczere wyznanie Alcaraza przed turniejem w Monte Carlo. Żałuje słów, które padły do kamer

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
7 kwietnia 2026 22:34
Szczere wyznanie Alcaraza przed turniejem w Monte Carlo. Żałuje słów, które padły do kamer
Źródło: tennis365.com

Carlos Alcaraz wyrasta na głównego bohatera dyskusji przed startem turnieju w Monte Carlo, ale nie tylko ze względu na formę sportową. Hiszpan publicznie odniósł się do swojego zachowania z Miami Open, gdzie w trzeciej rundzie sensacyjnie uległ Sebastianowi Kordzie. Kamery i mikrofony zarejestrowały wtedy desperackie okrzyki lidera rankingu, który w przypływie frustracji domagał się natychmiastowego powrotu do domu.

Siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy nie zamierza uciekać od odpowiedzialności za incydent, który odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych. Alcaraz przyznał hiszpańskim dziennikarzom, że żałuje wypowiedzianych kwestii. Wyjaśnił, że w momentach, gdy gra się nie układa, a kolejne próby zawodzą, zawodnik przestaje myśleć trzeźwo. Według tenisisty był to impulsywny wybuch, z którego musi teraz wyciągnąć lekcję na przyszłość, by lepiej zarządzać emocjami na korcie.

Trener reaguje na słabość gwiazdy

Głos w sprawie zabrał również Samuel Lopez, który obecnie prowadzi 22-letniego zawodnika. Szkoleniowiec podkreślił w rozmowie z Eurosportem, że takie zachowania nie mogą stać się normą. Lopez zaznaczył, że Alcaraz musi zrozumieć, jak duży wpływ mają jego słowa na otoczenie i rywali. Trener widzi w tym przejaw słabości, który przeciwnicy mogą wykorzystać, choć jednocześnie zauważa, że był to sposób na rozładowanie narastającego napięcia oraz ogromnego zmęczenia.

Wewnątrz zespołu sytuacja wydaje się opanowana, ponieważ sztab doskonale wiedział, w jakiej dyspozycji fizycznej Alcaraz przyjechał do Miami. Lopez przypomina, że mimo statusu gwiazdy, Hiszpan ma dopiero 22 lata i wciąż uczy się kontrolować impulsy. Kluczowym wyzwaniem dla lidera rankingu przed obroną tytułu w Monte Carlo będzie teraz udowodnienie, że potrafi zachować zimną krew nawet w chwilach największego kryzysu sportowego.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!