Powrót Sereny Williams na Wimbledon po blisko czteroletniej przerwie zakończył się nie tylko sportową porażką, ale i ogromnym skandalem wizerunkowym. 44-letnia legenda tenisa, która wystąpiła w turnieju dzięki dzikiej karcie, przegrała w pierwszej rundzie z Mayą Joint 3:6, 7:6, 3:6. Prawdziwa burza wybuchła jednak dopiero po meczu, gdy Amerykanka zignorowała obowiązkową konferencję prasową, co zazwyczaj wiąże się z dotkliwą karą finansową.
Zgodnie z przepisami zawodnicy odmawiający spotkania z mediami mogą zostać ukarani grzywną w wysokości do 50 tysięcy dolarów. Organizatorzy Wimbledonu postanowili jednak oszczędzić Williams, przyjmując tłumaczenie o kontuzji kolana, której miała nabawić się w pierwszym secie. Decyzja ta rozwścieczyła część środowiska, a dziennikarze i kibice zarzucają turniejowi faworyzowanie gwiazdy kosztem młodszych zawodniczek, które nie otrzymały szansy na grę w Londynie.
Eksperci podzieleni w sprawie zachowania legendy
Głosy w sprawie zachowania Sereny są skrajnie podzielone. Greg Rusedski, były brytyjski numer jeden, nie kryje rozczarowania postawą mistrzyni. „Czuję się trochę źle z tym, że nie pojawiła się na konferencji po porażce. Mogli ją tam wwieźć i przyłożyć lód do kolana. Myślę, że obowiązkiem wielkiego mistrza jest rozmowa z prasą” – ocenił Rusedski. Zauważył on również, że w przeszłości zawodnicy nie mieli luksusu unikania mediów, chyba że działo się coś dramatycznego.
Zupełnie inne zdanie ma Kevin Palmer z Tennis365, który uważa, że system obowiązkowych konferencji jest przestarzały. „Twierdzenie, że odmowa rozmowy z dziennikarzami zaszkodziła turniejowi, jest śmieszne. Jeden post w mediach społecznościowych od ikony tej rangi dotrze do milionów ludzi więcej niż gazety” – stwierdził Palmer. Williams faktycznie opublikowała później oświadczenie, w którym podziękowała za dziką kartę i pogratulowała swojej rywalce, Mai Joint, zwycięstwa w meczu.
Mimo kontrowersji, obecność Williams na korcie centralnym wywołała ogromne poruszenie wśród 14 979 kibiców. Liam McMillen podkreśla, że Serena w pełni zasłużyła na dziką kartę za to, co wniosła do tenisa w przeszłości. Choć jej forma fizyczna budziła zastrzeżenia, a mecz trwał trzy sety, Williams zapowiedziała, że zrobi wszystko, aby być gotową do gry w deblu u boku swojej siostry, Venus Williams.
