Joao Palhinha nie zostanie w Tottenhamie na stałe po zakończeniu wypożyczenia z Bayernu Monachium. Choć Portugalczyk był jednym z nielicznych jasnych punktów zespołu w trudnym sezonie, klub z Londynu zdecydował się nie aktywować opcji wykupu. Jak donosi Tom Barclay, los 30-letniego pomocnika został przesądzony przez nowe transfery do środka pola.
Sytuacja pomocnika zmieniła się drastycznie wraz z przyjściem nowych zawodników. Roberto De Zerbi, który przygotowuje się do swojego pierwszego pełnego sezonu w roli trenera, stawia na odświeżenie składu. Transfery Sandro Tonaliego oraz Mateusa Fernandesa sprawiły, że w kadrze nie ma już miejsca dla doświadczonego Palhinhi. Tottenham pierwotnie rozważał negocjacje nawet po wygaśnięciu klauzuli wykupu, ale te rozmowy ostatecznie dobiegły końca.
Problem Bayernu Monachium i powrót do korzeni
Decyzja Anglików stawia Bayern Monachium w trudnym położeniu. Niemiecki klub, który zapłacił za Palhinhę 51 mln euro, nie widzi dla niego miejsca w swoich długofalowych planach i chce go sprzedać. Przeszkodą pozostaje jednak wysoka pensja zawodnika oraz oczekiwania finansowe Bawarczyków. W grze o podpis Portugalczyka pozostaje Sporting CP, który uważnie monitoruje sytuację i czeka na ewentualne obniżenie ceny przez klub z Monachium.
Palhinha żegna się z Londynem w atmosferze szacunku, mimo że spędził tam tylko jeden sezon. Jego waleczność i kluczowe gole, w tym trafienie przeciwko Evertonowi w ostatniej kolejce Premier League, pomogły Tottenhamowi utrzymać się w lidze. Teraz piłkarz musi szukać nowego pracodawcy, podczas gdy Bayern Monachium rozważa ponowne wypożyczenie, jeśli nie znajdzie się chętny na transfer definitywny.
