McLaren przystępuje do Grand Prix Wielkiej Brytanii w nietypowej sytuacji, będąc jedynym zespołem korzystającym z silników Mercedesa, który nie otrzymał jeszcze najnowszej specyfikacji jednostki napędowej. Podczas gdy Alpine oraz Williams zdążyły już wprowadzić poprawki poprawiające niezawodność, Lando Norris i Oscar Piastri muszą radzić sobie ze starszymi podzespołami. Zak Brown potwierdził te doniesienia podczas piątkowej konferencji prasowej FIA na torze Silverstone.
Sytuacja ta budzi wspomnienia z początku sezonu, gdy McLaren narzekał na trudności bycia klientem Mercedesa, zwłaszcza w kwestii przepływu informacji. Tym razem powód jest jednak czysto techniczny i wynika z cyklu życia silników. Zespół z Woking ma wciąż spory zapas przebiegu w obecnych jednostkach, co blokuje możliwość ich wymiany bez narażania się na niepotrzebne straty. Alpine i Williams wymusiły zmiany ze względu na awarie lub większy dystans pokonany na torze.
Zak Brown o braku ulepszeń: To nie jest frustracja
Szef McLarena zachowuje spokój, mimo że nowa specyfikacja mogłaby pomóc w walce o czołowe lokaty. „Oczywiście, chcielibyśmy go mieć. Za każdym razem, gdy wiesz, że nadchodzi poprawa osiągów, której jeszcze nie masz w samochodzie, chcesz ją zdobyć jak najszybciej. Ale nie powiedziałbym, że to frustracja. Jest, jak jest. Po prostu trzymamy głowy nisko i mocno naciskamy” – wyjaśnił Zak Brown. Według jego zapowiedzi, nowe jednostki trafią do bolidów prawdopodobnie przed wyścigiem w Belgii.
Andrea Stella wskazuje, że strata McLarena do fabrycznego zespołu Mercedesa wynika nie tylko z silnika, ale w dużej mierze z oporu aerodynamicznego. Około 30 procent czasu traconego na prostych to efekt konstrukcji bolidu, a nie samej mocy. Mimo to, świeży silnik na Spa-Francorchamps będzie kluczowy, ponieważ Toto Wolff potwierdził, że każda nowa jednostka zapewnia dodatkowe konie mechaniczne, które znikają wraz z przebiegiem silnika. McLaren musi zatem przetrwać Silverstone ze starszą technologią.
