Celta Vigo wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o europejskie puchary po sensacyjnym zwycięstwie 1:0 nad Atletico Madryt. Na Metropolitano doszło do rzadko spotykanej sytuacji, w której gospodarze musieli uznać wyższość rywala we własnej twierdzy. To dopiero trzecia domowa porażka ekipy Diego Simeone w tym sezonie La Liga. Decydujący cios zadał Borja Iglesias, który popisał się technicznym kunsztem w najmniej oczekiwanym momencie.
Mecz od początku toczył się pod dyktando Atletico, które raz po raz nękało defensywę gości. Antoine Griezmann i Ademola Lookman byli bliscy szczęścia, ale piłka po ich strzałach mijała bramkę lub obijała obramowanie. Celta przetrwała oblężenie i cierpliwie czekała na swoją szansę. Choć statystyki strzałów były miażdżące dla gości, to właśnie oni wykazali się zabójczą skutecznością. Bramkarz Andrei Radu dwoił się i troił, by zatrzymać uderzenia Alexandra Sorlotha i Miguela Llorente.
Magia Iglesiasa i mur nie do przebicia
Kluczowa akcja spotkania rozegrała się, gdy Williot Swedberg dograł do Borjy Iglesiasa na lewą stronę pola karnego. Napastnik Celty, mimo asysty Jana Oblaka i Robina Le Normanda, zdecydował się na genialny lob. Piłka idealnie wpadła do siatki, uciszając madrycką publiczność. Atletico próbowało odpowiedzieć, wprowadzając na boisko świeżą krew, ale brak Alexa Baeny w końcówce osłabił ich siłę rażenia. Celta skutecznie rozbijała grę, dowożąc bezcenne trzy punkty do końcowego gwizdka.
Porażka komplikuje sytuację Atletico Madryt w walce o trzecie miejsce w tabeli, do którego tracą już pięć punktów przed meczem Villarrealu. Zespół Diego Simeone wyglądał na ociężały i mało konkretny w decydujących strefach boiska. Tymczasem Celta Vigo awansowała na szóstą lokatę i realnie marzy o grze w Europie. Już we wtorek drużyna Claudio Giraldeza podejmie Levante, natomiast Los Colchoneros czeka trudny wyjazd do Pampeluny na starcie z Osasuną.
