Rayan Cherki pojawił się w niedzielę na Groupama Stadium, by wspierać Olympique Lyon w starciu z OGC Nice. Były gracz gospodarzy obserwował z trybun pewne zwycięstwo swojej dawnej drużyny 2:0.
Ofensywny pomocnik opuścił Lyon latem, przenosząc się do Manchesteru City za kwotę przekraczającą 35 milionów euro. Transfer wymuszony kłopotami finansowymi francuskiego klubu okazał się strzałem w dziesiątkę dla samego zawodnika. W barwach ekipy z Etihad Stadium rozegrał już 33 spotkania we wszystkich rozgrywkach, zdobywając w nich dziewięć bramek i notując tyle samo asyst. Dobra forma w Anglii pozwoliła mu ugruntować pozycję w reprezentacji Francji przed nadchodzącymi mistrzostwami świata, co potwierdza jego dynamiczny rozwój pod okiem Pepa Guardioli.
Podczas wizyty w ojczyźnie Cherki nie krył podziwu dla wyników zespołu prowadzonego przez Paulo Fonsecę. Lyon pokonał Niceę po trafieniach Corentina Tolisso oraz Noaha Narteya, co było ich trzynastym zwycięstwem z rzędu. Żaden inny klub w pięciu najsilniejszych ligach Europy nie może pochwalić się obecnie lepszą serią. Wygrana ta pozwoliła Olympique Lyon umocnić się na podium Ligue 1. Cherki przyznał w rozmowie z Ligue 1 Plus, że powrót w miejsce, gdzie czuje się szczęśliwy, jest dla niego niezwykle istotny.
Wychowanek Lyonu, który w barwach tego klubu zaliczył wcześniej 185 występów, z dumą patrzy na obecną dyspozycję kolegów. Podkreślił, że trzynaście kolejnych wygranych to wynik nadzwyczajny i życzył drużynie wszystkiego najlepszego w dalszej części sezonu. Choć teraz stanowi o sile Manchesteru City, sentyment do macierzystego zespołu pozostaje u niego bardzo silny. Piłkarz zaznaczył, że stara się spędzać wolny czas tam, gdzie czuje radość, a wizyta na starych śmieciach była dla niego ważnym punktem w napiętym kalendarzu startów.
