Golden State Warriors wchodzą w nowy sezon z ogromnymi problemami po rozczarowującym lecie. Jak donosi Marcus Thompson II z The Athletic, zespół będzie musiał w pełni polegać na 38-letnim Stephenie Currym, który ma samodzielnie dźwigać ciężar gry drużyny.
Klub nie zdołał pozyskać wielkich nazwisk, takich jak Giannis Antetokounmpo, Jaylen Brown czy LeBron James. Zamiast tego postawiono na kontynuację, przedłużając umowy z Draymondem Greenem, Garym Paytonem II oraz De'Anthonym Meltonem. Sytuację komplikują urazy kluczowych graczy. Warriors muszą czekać na powrót Jimmy'ego Butlera oraz Mosesa Moody'ego, aby odciążyć swojego lidera. Moody przechodzi rehabilitację i planuje powrót do treningów biegowych we wrześniu, co oznacza, że początek rozgrywek będzie dla Curry'ego morderczym wyzwaniem.
Szokujący kierunek transferu lidera
Brak wzmocnień wywołał falę spekulacji na temat przyszłości ikony klubu. W grze o podpis Curry'ego pojawia się potęga z Konferencji Wschodniej. John Karalis z Sports Illustrated twierdzi, że prezydent Boston Celtics, Brad Stevens, jest gotowy do natychmiastowego działania. „Nie ma wątpliwości, że Brad Stevens już kontaktował się z władzami Warriors, aby zaproponować układ, jeśli tylko będą go chcieli” – napisał Karalis, sugerując, że Celtics mają odpowiednie atuty, by sfinalizować taką transakcję.
Dziennikarz podkreśla, że obecne przepisy CBA wymuszają na klubach bezwzględne decyzje, a oddanie Curry'ego byłoby ruchem niezwykle chłodnym, ale potencjalnie mądrym z perspektywy budowania przyszłości. „Warto pozyskać za niego aktywa, póki jest to możliwe. Boston je posiada i ma ścieżkę do zawarcia umowy korzystnej dla obu stron” – dodaje Karalis. Choć rozmowy nie są jeszcze na zaawansowanym etapie, ewentualne przenosiny Curry'ego do Bostonu uczyniłyby Celtics jedną z najbardziej intrygujących drużyn w historii NBA.
