Elena Rybakina żegna się z marzeniami o tytule i fotelu liderki rankingu WTA. Kazaszka, która była jedną z głównych faworytek do końcowego triumfu w Londynie, sensacyjnie przegrała w trzeciej rundzie z rozstawioną z numerem 25. Elise Mertens 6:7(4), 1:6. To rozstrzygnięcie ma kolosalne skutki dla układu sił w kobiecym tenisie.
Porażka na korcie numer 1 oznacza, że Rybakina nie wykorzystała ogromnej szansy na wyprzedzenie Aryny Sabalenki. Przed startem turnieju Kazaszka traciła do Białorusinki 947 punktów, ale broniła zaledwie 130 oczek za ubiegłoroczną trzecią rundę. Sabalenka natomiast musiała bronić aż 780 punktów za półfinał. Odpadnięcie Rybakiny na tym samym etapie co rok temu sprawia, że jej dorobek zatrzymał się na poziomie 8143 punktów, co definitywnie kończy walkę o numer jeden podczas tego turnieju.
Sabalenka bezpieczna na szczycie rankingu
Aryna Sabalenka może odetchnąć z ulgą, ponieważ zachowa prowadzenie w rankingu bez względu na to, jak potoczą się jej dalsze losy w Londynie. Białorusinka ma obecnie 8550 punktów w rankingu na żywo przed starciem z Naomi Osaką. Jeśli awansuje do ćwierćfinału, jej dorobek wzrośnie do 8740 punktów. Rybakina, która od czasu swojego triumfu w 2022 roku nie dotarła do żadnego finału na trawie, kolejną szansę na atak na szczyt otrzyma dopiero podczas turniejów w Ameryce Północnej.
Elise Mertens nie kryła ogromnego zaskoczenia po wyeliminowaniu mistrzyni sprzed dwóch lat. Belgijka przyznała, że kluczowe było utrzymanie impetu po wygraniu zaciętego pierwszego seta. „Właściwie brakuje mi słów. Czuję się trochę jak... woo. Jestem bardzo szczęśliwa, że wygrałam ten pierwszy set i utrzymałam tempo. Ona jest niesamowitą zawodniczką. Wygrała Wimbledon w przeszłości. To naprawdę trudna przeciwniczka” – powiedziała Mertens w wywiadzie na korcie.
