Sobota, 27 czerwca 2026 roku, przejdzie do historii jako dzień wielkich upadków i narodzin nowej siły w światowym futbolu. Podczas gdy Francja, Hiszpania i Belgia pewnie wygrały swoje grupy, oczy wszystkich zwrócone są na dramat Urugwaju oraz niewiarygodny marsz Republiki Zielonego Przylądka.
Największym wstrząsem jest odpadnięcie reprezentacji Urugwaju. Porażka 0:1 z Hiszpanią przypieczętowała los ekipy, która zakończyła turniej bez ani jednego zwycięstwa. W obozie „La Celeste” od dawna iskrzyło, a media donosiły o narastającym napięciu w relacjach z Marcelo Bielsą. Trener po meczu wziął winę na siebie, przyznając, że kampania była fatalna. Dla narodu z tak bogatą historią, pożegnanie się z mundialem na tym etapie jest wynikiem niewybaczalnym, zwłaszcza przy rozszerzonym formacie rozgrywek.
Historyczny sukces skazywanych na pożarcie
Zupełnie inne nastroje panują w obozie Republiki Zielonego Przylądka. Bezbramkowy remis z Arabią Saudyjską wystarczył, by „Niebieskie Rekiny” zajęły drugie miejsce w grupie H i awansowały do fazy pucharowej. Statystyki xG (1.52 do 0.40) pokazują, że to debiutant był stroną przeważającą i bardziej ambitną. Teraz przed nimi największe wyzwanie w historii – starcie z Argentyną w 1/16 finału. Zespół ten udowodnił, że nie boi się wielkich nazwisk i potrafi zachować organizację pod presją.
W cieniu sensacji swoje zadania wykonali faworyci. Francja rozbiła Norwegię 4:1, choć wynik jest nieco mylący – Norwegowie zmarnowali rzut karny i mieli wyższy współczynnik goli oczekiwanych. Bohaterem „Trójkolorowych” został Ousmane Dembele, który skompletował hat-tricka. Belgia pod wodzą Rudiego Garcii w końcu „zwolniła hamulec ręczny”, deklasując Nową Zelandię aż 5:1. Te wyniki oznaczają, że giganci uniknęli komplikacji i z pierwszych miejsc meldują się w kolejnej rundzie.
Sytuacja w tabeli drużyn z trzecich miejsc staje się osobnym turniejem. Senegal po zwycięstwie nad Irakiem jest niemal pewny awansu, prezentując solidny, choć mało efektowny futbol. W znacznie gorszym położeniu znalazł się Iran. Po dramatycznej końcówce i golu anulowanym przez system VAR w meczu z Egiptem, „Team Melli” musi liczyć na korzystne wyniki w innych grupach. Ich los nie leży już w ich rękach, co zwiastuje nerwowe oczekiwanie na zakończenie fazy grupowej.
