Siedem milionów euro rocznie i umowa obowiązująca aż do 2030 roku to cena, jaką Napoli musi zapłacić za zatrzymanie swojej gwiazdy. Scott McTominay, który obecnie przechodzi rekonwalescencję po operacji serca, postawił władzom klubu twarde warunki finansowe. Pomocnik jest przekonany, że zasługuje na tak wysokie uposażenie, jednak jego ostatnie wypowiedzi wywołały prawdziwy wstrząs w gabinetach przy Stadio Diego Armando Maradona.
Dyrektor sportowy Giovanni Manna musi zmierzyć się z narastającą niepewnością, ponieważ sam zawodnik publicznie przyznał, że nie wie, czy zdecyduje się na przedłużenie współpracy. Jak informuje La Gazzetta dello Sport, w Neapolu zapanował strach przed powtórką sytuacji z Chwiczą Kwaracchelią, którego saga kontraktowa przyciągnęła uwagę potęg z Premier League oraz PSG. Brak porozumienia z otoczeniem Gruzina stał się dla klubu bolesną lekcją, a teraz identyczny scenariusz grozi w przypadku byłego gracza Manchesteru United. Władze klubu obawiają się, że jeśli nie spełnią żądań Szkota, ten może zdecydować się na przedwczesne odejście z zespołu.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że jeszcze kilka dni temu napływały sygnały o znaczącej rozbieżności między ofertą klubu a oczekiwaniami zawodnika. Według doniesień z 7 września 2026 roku, McTominay ma jeszcze dwa lata ważnego kontraktu, ale Napoli desperacko dążyło do jego prolongaty, aby uniknąć transferowych spekulacji. Obecny impas i publiczne wątpliwości piłkarza stawiają klub pod ścianą, zwłaszcza że zainteresowanie pomocnikiem na rynku transferowym nie słabnie. Jeśli Napoli nie zdecyduje się na głębokie sięgnięcie do portfela, przyszłość Szkota w Serie A pozostanie pod dużym znakiem zapytania.
