Real Madryt wyrastał na głównego faworyta w wyścigu o podpis Rodriego, 29-letniego pomocnika Manchesteru City. Jak donoszą media, hiszpański gigant nie jest już jednak pewny wykonania tego ruchu podczas letniego okna transferowego. Choć pomocnik to światowa klasa, na Santiago Bernabeu zapaliła się czerwona lampka.
Hiszpański serwis Fichajes informuje, że Real Madryt wysoko ceni umiejętności Rodriego, ale obawia się o jego stan zdrowia. Zdobywca Złotej Piłki z 2024 roku nie wrócił do najwyższej formy po zerwaniu więzadeł krzyżowych (ACL). Klub potrzebuje wzmocnień w środku pola, ale priorytetem jest sprowadzenie zawodnika, który zagwarantuje stałą dostępność do gry. Królewscy nie chcą ryzykować transferu piłkarza zmagającego się z problemami fizycznymi, zwłaszcza że ich obecni gracze miewali już podobne kłopoty.
Problemy w środku pola i przyszłość Camavingi
W kadrze Realu Madryt są Eduardo Camavinga i Aurelien Tchouameni, ale obaj mierzyli się z urazami w ostatnich sezonach. Camavinga rozegrał w lidze nieco ponad 1100 minut i ma trudności z wywalczeniem stałego miejsca w składzie. Klub nie ufa mu na tyle, by regularnie wystawiać go w pierwszej jedenastce, co sprawia, że znalezienie następcy wydaje się korzystne dla obu stron. Z kolei Tchouameni dobrze przerywa akcje, ale brakuje mu doświadczenia w kontrolowaniu tempa gry z głębi pola.
Rodri zna specyfikę LaLiga z występów w Atletico Madryt i teoretycznie mógłby od razu wejść do składu Królewskich. Zanim jednak dojdzie do wielkiego powrotu do ojczyzny, zawodnik musi udowodnić, że odzyskał pełną sprawność. Manchester City desperacko chce zatrzymać swojego lidera, bo sam zmaga się z problemami w środkowej strefie boiska. Anglicy przygotowują się jednak na każdą ewentualność i obserwują już potencjalnych następców, wśród których wymienia się Adama Whartona.
