Real Madryt przyjechał do Sewilli z nadzieją na podtrzymanie zwycięskiej passy, jednak gospodarze postawili twarde warunki. Mecz rozegrany na Estadio de la Cartuja zakończył się remisem, co Fabrizio Romano podsumował krótko: Betis zdołał zatrzymać ekipę ze stolicy Hiszpanii.
Who’s been your Man of the Match? https://t.co/vfXhJuvYPN
Przed tym spotkaniem Real Madryt znajdował się w dobrej formie, zdobywając 10 punktów w ostatnich pięciu meczach ligowych. Mimo regularnego strzelania goli w meczach wyjazdowych, tym razem ofensywa Królewskich nie była wystarczająco skuteczna, by przełamać defensywę Betisu. Drużyna z Sewilli, która walczy o miejsca premiowane grą w europejskich pucharach, udowodniła, że na własnym terenie jest niezwykle groźnym rywalem.
Dla Realu Madryt to potknięcie oznacza trudniejszą pogoń za liderującą w tabeli Barceloną. W poprzednim starciu obu drużyn w styczniu 2026 roku Królewscy rozbili Betis aż 5:1, jednak dzisiejszy mecz pokazał zupełnie inne oblicze zespołu z Andaluzji.
