Maximiliano Araujo wyrasta na jedną z najjaśniejszych postaci trwającego mundialu, co błyskawicznie podgrzało atmosferę wokół jego przyszłości. Choć jeszcze niedawno 26-letni obrońca deklarował lojalność wobec Sportingu, jego ostatnie słowa po meczu Urugwaju z Republiką Zielonego Przylądka rzucają nowe światło na letnie okno transferowe. Chelsea oraz Manchester United otrzymały właśnie jasny sygnał, że walka o podpis defensora wchodzi w decydującą fazę.
Urugwajczyk notuje fantastyczne statystyki na mistrzostwach świata, mając już na koncie trzy punkty w klasyfikacji kanadyjskiej po zaledwie dwóch spotkaniach. Tak wysoka forma sprawiła, że piłkarz zaczął inaczej patrzeć na swoją karierę w Portugalii. „Jestem bardzo szczęśliwy w Sportingu, ale nigdy nie wiadomo, co się wydarzy” – przyznał Araujo w rozmowie z portugalskim radiem. To zdanie wystarczyło, by postawić w stan gotowości największe marki Premier League, które od miesięcy śledzą każdy jego ruch na boisku.
Walka o następcę gwiazd w Premier League
Manchester United widzi w Urugwajczyku idealnego następcę Luke'a Shawa, który regularnie zmaga się z problemami zdrowotnymi. Z kolei Chelsea szuka wzmocnienia po tym, jak Marc Cucurella zdecydował się na przeprowadzkę do Realu Madryt. Araujo imponuje nie tylko szybkością i intensywnością w ataku, ale też niespożytymi siłami w grze obronnej. Sporting nie zamierza jednak ułatwiać zadania gigantom i twardo oczekuje wpłacenia klauzuli odstępnego, która wynosi aż 80 milionów euro.
Mimo spekulacji o transferze, zawodnik ciepło wypowiadał się o klubowym koledze, Ivanie Fresnedzie, który wspierał go z trybun w Miami. „Cieszę się, że tu był, uwielbiam z nim grać. Mam nadzieję, że będziemy mogli występować razem przez długi czas” – dodał Araujo. Ta deklaracja sugeruje, że piłkarz wciąż czuje silną więź z obecnym zespołem, jednak rosnące zainteresowanie ze strony angielskich potęg może okazać się zbyt kuszące, by Sporting zdołał go zatrzymać na kolejny sezon.
