Real Madryt wyrasta na głównego faworyta w wyścigu o podpis Alessandro Bastoniego, środkowego obrońcy Interu Mediolan. Jak donosi La Gazzetta dello Sport, podczas niedzielnego spotkania szefów obu klubów temat transferu Włocha powrócił z ogromną siłą.
Hiszpański gigant nie zaprzestał starań o defensora, mimo że wcześniej zabezpieczył już linię obrony. Do zespołu dołączył Ibrahima Konaté, a Antonio Rüdiger przedłużył kontrakt, jednak Florentino Pérez wciąż szuka lewonogiego specjalisty. Inter Mediolan postawił sprawę jasno i wycenił swoją gwiazdę na 70 mln euro. To dokładnie taka sama kwota, która wcześniej doprowadziła do zerwania negocjacji z Barceloną, gdy Katalończycy bezskutecznie próbowali włączyć w wymianę innych zawodników. W przypadku Realu rozmowy mogą nabrać tempa, jeśli zielone światło da José Mourinho.
Transferowe domino i finansowe potrzeby Romy
Ewentualne odejście Bastoniego zmusi Inter Mediolan do błyskawicznej reakcji na rynku transferowym. Głównym celem następcą ma zostać Evan N’Dicka z Romy. Rzymski klub zmaga się z koniecznością podreperowania budżetu przed 30 czerwca, co sprawia, że obrońca jest dostępny na sprzedaż. Inter planuje zainwestować część z uzyskanych 70 mln euro w sprowadzenie Francuza, a resztę przeznaczyć na wzmocnienie innych pozycji. Czasu jest jednak mało, ponieważ Roma prawdopodobnie wycofa zawodnika z rynku po upływie czerwcowego terminu finansowego.
Istnieje jednak cień szansy, że całe zamieszanie wokół transferu do Madrytu jest jedynie strategią otoczenia Bastoniego. Agent zawodnika może wykorzystywać zainteresowanie Realu, aby wynegocjować dla swojego klienta nowy, znacznie wyższy kontrakt w Mediolanie. Jeśli jednak Los Blancos wykażą się determinacją, saga nie będzie trwała długo. Hiszpański klub pokazał już tego lata, że potrafi błyskawicznie realizować swoje cele transferowe bez zbędnego oszczędzania. Wszystko zależy teraz od ostatecznej decyzji władz w Madrycie i tempa negocjacji z Interem.
