Władze All England Club ogłosiły ostateczną listę dzikich kart na tegoroczny Wimbledon, ale w drabince kobiet celowo pozostawiono jedno wolne miejsce. Wszystko wskazuje na to, że organizatorzy czekają na decyzję Sereny Williams, która wciąż nie określiła, czy wystartuje w turnieju singlowym. Amerykanka nie grała indywidualnie od US Open 2022, co sprawia, że jej potencjalny powrót elektryzuje cały tenisowy świat.
Sama zawodniczka unika jednoznacznych deklaracji, podsycając atmosferę niepewności podczas konferencji prasowej w Berlinie. „O mój Boże, zostały jeszcze jakieś miejsca? Bylibyście zainteresowani, gdybym je wzięła? Myślicie, że jestem gotowa na singla? Muszę wziąć się do pracy” – odpowiedziała Williams na pytania dziennikarzy. Później dodała tylko, że to pytanie za milion dolarów, na które sama nie zna jeszcze odpowiedzi, mimo że jej powrót do debla stał się już faktem.
Polska tenisistka z wyróżnieniem i kontrowersje wokół brytyjskiej legendy
Wśród wyróżnionych zawodniczek znalazła się Maja Chwalińska, finalistka French Open, która otrzymała przepustkę do turnieju głównego obok sześciu brytyjskich tenisistek. W męskiej drabince dzikie karty odebrali między innymi Grigor Dimitrov oraz Stan Wawrinka. Decyzja komitetu wywołała jednak spore poruszenie w Wielkiej Brytanii, ponieważ pominięto Dana Evansa. Doświadczony zawodnik, który planuje zakończenie kariery po sezonie trawiastym, nie krył rozczarowania brakiem gestu ze strony organizatorów.
Evans, zajmujący obecnie 244. miejsce w rankingu ATP, ostro skomentował postawę władz turnieju, nazywając brak zaproszenia brakiem klasy. Zamiast niego szansę otrzymali Harry Wendelken i Felix Gill. Podczas gdy męska lista jest już zamknięta, oczy wszystkich zwrócone są na Londyn w oczekiwaniu na ostatni ruch Sereny Williams. Amerykanka na pewno pojawi się na kortach w deblu u boku swojej siostry Venus, co potwierdzono w oficjalnym komunikacie.
