Francuski futbol pogrążył się w głębokim smutku po informacji o śmierci Erica Roya. Trener Stade Brestois, który stał się symbolem walki i niezłomności, odszedł w wieku 58 lat. Wiadomość przekazana przez rodzinę wstrząsnęła kibicami, szczególnie że szkoleniowiec przez lata zmagał się z wyniszczającą chorobą w całkowitej tajemnicy.
Eric Roy od trzech i pół roku toczył nierówną walkę z rakiem trzustki. Mimo ogromnego cierpienia, informacja o jego stanie zdrowia była trzymana w tajemnicy przez cały okres pracy w klubie. W tym czasie Roy dokonał rzeczy niemożliwej, wprowadzając Stade Brestois do Ligi Mistrzów po zajęciu trzeciego miejsca w Ligue 1. Jego determinacja pozwoliła mu zdobyć nagrodę dla najlepszego trenera sezonu 2024, choć nikt poza najbliższymi nie wiedział, jaką cenę płaci za każdy dzień na ławce trenerskiej.
Hołd dla architekta historycznych chwil
Środowisko piłkarskie zareagowało natychmiastowo, podkreślając nie tylko kompetencje, ale przede wszystkim ludzką stronę zmarłego trenera. Didier Deschamps, selekcjoner reprezentacji Francji, nie krył wzruszenia wspominając wspólne chwile. „Z tragicznym odejściem Erica Roya francuski futbol stracił bardzo kompetentnego menedżera i bardzo ujmującą osobowość. Walczył z chorobą z determinacją, która budzi szacunek. Zachowam pamięć o głęboko ludzkiej osobie” – przyznał Deschamps, który dwa lata temu osobiście wręczał mu statuetkę dla najlepszego szkoleniowca.
Również prezydent LFP, Vincent Labrune, zaznaczył, że Roy był postacią autentyczną i pełną pasji, która z sukcesem przeszła drogę od emblematycznego piłkarza do szanowanego trenera. Burmistrz Brześcia, Stéphane Roudaut, stwierdził wprost, że miasto straciło mózg swoich najwspanialszych godzin. Eric Roy pozostawił po sobie pustkę, ale i piękne wspomnienie historycznej podróży do europejskiej elity, która pozwoliła całemu regionowi marzyć. Rodzina w oświadczeniu podkreśliła, że choć odchodzi, zostawia po sobie „piękny ślad” w historii sportu.
