Real Madryt wyrasta na głównego gracza nadchodzącego okna transferowego, a Nico Paz ma zostać pierwszym letnim wzmocnieniem na Santiago Bernabeu. Jak donoszą media, klub otrzymał sztywne ultimatum na sfinalizowanie transakcji. Czas ucieka, a sprawa wymaga natychmiastowej reakcji władz.
Sytuacja w Madrycie jest napięta ze względu na ogłoszone wybory prezydenckie, w których zmierzą się Florentino Perez i Enrique Riquelme. Zamieszanie to wstrzymało oficjalne potwierdzenie powrotu Jose Mourinho na stanowisko trenera, ale nie zatrzymało planów transferowych. Portugalczyk ma konkretne wymagania i oczekuje sprowadzenia aż sześciu nowych zawodników. Pierwszym z nich jest właśnie Nico Paz, ofensywny pomocnik Como, który ma naprawić braki w kadrze widoczne w ostatnich dwóch sezonach.
Wyścig z czasem o miliony euro
Real Madryt musi zapłacić za swojego byłego gracza 9 mln euro, wykorzystując specjalną klauzulę odkupu. Według doniesień Diario AS, okno na przeprowadzenie tej operacji otworzyło się we wtorek i potrwa zaledwie dwa tygodnie. Jeśli klub nie zdąży dopełnić formalności w tym terminie, kolejna szansa pojawi się dopiero za rok. Wtedy jednak cena wzrośnie do 10 mln euro, co wymusza na dyrekcji sportowej szybkie działanie, by nie stracić okazji i pieniędzy.
Dobrą wiadomością dla kibiców jest fakt, że transfer reprezentanta Argentyny nie jest zagrożony przez walkę o fotel prezesa. Zawodnik zdążył już porozumieć się z Realem w sprawie kontraktu, choć umowa ma zostać nieco zmodyfikowana po jego świetnych występach we Włoszech. Mimo zainteresowania ze strony innych europejskich potęg, powrót Paza do Madrytu jest przesądzony. Gdy tylko formalności zostaną dopięte, klub skupi się na realizacji kolejnych próśb Jose Mourinho.
