Novak Djoković może powoli oswajać się z myślą o życiu po tenisie, gdy jego marzenie o kolejnym triumfie na Wimbledonie legło w gruzach. Po jednostronnym półfinale, w którym Serb musiał uznać wyższość Jannika Sinnera, w świecie tenisa zawrzało. Greg Rusedski, były lider brytyjskiego rankingu, otwarcie przewiduje, że ostatnia szansa na zdobycie rekordowego, 25. tytułu wielkoszlemowego właśnie bezpowrotnie minęła, a czas nieubłaganie działa na niekorzyść legendy.
Sytuacja 39-letniego zawodnika staje się coraz trudniejsza, ponieważ na szczycie rankingu dominuje Sinner, a do gry przed US Open wraca Carlos Alcaraz. Rusedski zauważa, że Djoković potrzebowałby teraz ogromnego szczęścia, aby przeskoczyć młodszych rywali w turniejach tej rangi. Choć Serb wciąż prezentuje poziom nieosiągalny dla większości touru, fizyczne wymagania gry na dystansie siedmiu meczów z rzędu stają się barierą nie do przejścia dla organizmu blisko 40-letniego sportowca.
Bariera nie do przebicia dla legendy
Analizując obecną formę czołówki, Rusedski wskazuje na rosnącą grupę zawodników, którzy mogą zatrzymać Serba w decydujących fazach turniejów. Do Sinnera i Alcaraza dołączają Alexander Zverev oraz Felix Auger-Aliassime, co drastycznie zawęża pole manewru dla mistrza z Belgradu. „Nie wiem, czy on wygra teraz 25. Szlem. Myślę, że to była prawdopodobnie jego ostatnia szansa. Myliłem się wiele razy, ale niewielu ludzi po 39. roku życia wygrywa turnieje tej rangi” — ocenił bezlitośnie Rusedski.
Mimo sportowych wątpliwości, Djoković nie zwalnia tempa poza kortem i celebruje swoją dotychczasową karierę. W Nowym Jorku odbyła się premiera dokumentu o jego życiu, na której pojawiły się takie gwiazdy jak Mike Tyson czy Zlatan Ibrahimović. Produkcja trafi na platformę Amazon Prime już w przyszłym miesiącu. Choć Rusedski deklaruje, że chętnie odszczeka swoje słowa, jeśli Serb sięgnie po kolejny puchar, rzeczywistość brutalnie weryfikuje plany najwybitniejszego tenisisty w historii.
