Rywalizacja na kortach US Open wkracza w decydującą fazę, a dysproporcja między turniejem mężczyzn i kobiet staje się coraz bardziej widoczna. Podczas gdy w drabince pań wciąż walczy siedem z ośmiu najwyżej rozstawionych zawodniczek, w turnieju ATP ostało się zaledwie trzech tenisistów z czołowej dziesiątki rankingu. Sytuacja ta wywołała stanowczą reakcję Pata Casha, który na antenie BBC 5 Live otwarcie skrytykował obecny stan męskich rozgrywek.
Australijski mistrz wielkoszlemowy uważa, że dominacja wąskiej grupy zawodników negatywnie wpływa na atrakcyjność dyscypliny. Zwrócił uwagę na niesamowity powrót Carlosa Alcaraza, który po ponad czteromiesięcznej przerwie bez rozegranego meczu błyskawicznie dotarł do ćwierćfinału i wyrasta na głównego kandydata do tytułu. „Wyścig dwóch koni między Sinnerem a Alcarazem nie jest zdrowy dla touru. Z każdym zwycięstwem Alcaraz staje się coraz większym faworytem” – przyznał Cash, podkreślając, że Hiszpan może wygrać cały turniej mimo braku rytmu meczowego. W Nowym Jorku z faworytów pozostali już tylko Alexander Zverev, wspomniany Alcaraz oraz Ben Shelton, podczas gdy Novak Djoković i Felix Auger-Aliassime pożegnali się z imprezą na bardzo wczesnym etapie.
Zupełnie inaczej legenda tenisa postrzega rywalizację kobiet, którą określa mianem znacznie bardziej ekscytującej ze względu na jej nieprzewidywalność. W grze o końcowy triumf wciąż pozostają takie gwiazdy jak Iga Świątek, Aryna Sabalenka, Coco Gauff czy Jessica Pegula, a każda z nich prezentuje formę pozwalającą myśleć o tytule. „To wspaniałe dla kobiecego touru, że ma tak wiele osób, które mogą wygrać. Każdy może zwyciężyć w dowolnym momencie – czyż to nie czyni go ekscytującym?” – pytał retorycznie Cash w rozmowie z brytyjskimi mediami. Dodatkowym smaczkiem jest walka o fotel liderki rankingu WTA, o który biją się Gauff, Pegula, Sabalenka i Rybakina, przy czym Sabalenka musi wygrać turniej, by zachować pierwsze miejsce.
Mimo krytyki Casha, sezon 2026 przyniósł do tej pory dużą różnorodność triumfatorów w obu dywizjach. Wśród mężczyzn po tytuły wielkoszlemowe sięgali Alcaraz w Australian Open, Zverev na kortach Rolanda Garrosa oraz Sinner na Wimbledonie. U kobiet sytuacja wygląda identycznie – w Melbourne najlepsza była Jelena Rybakina, w Paryżu triumfowała Mirra Andriejewa, a na trawiastych kortach Londynu zwyciężyła Linda Noskova. Wszystkie tegoroczne mistrzynie wciąż liczą się w walce o puchar w Nowym Jorku, co zapowiada pasjonujący finał sezonu wielkoszlemowego.
