Emma Raducanu wywołała ogromne poruszenie na kortach Wimbledonu, gdy została zauważona podczas opuszczania Aorangi Park w bucie ortopedycznym na prawej nodze. Brytyjka, która po udanym występie w Queen’s Clubie odzyskała wysoką formę, ponownie stanęła przed widmem problemów zdrowotnych. Kibice z niepokojem śledzili doniesienia o stanie zdrowia swojej faworytki, obawiając się, że kolejny uraz wykluczy ją z najważniejszego turnieju w sezonie.
Sytuacja wyglądała groźnie, zwłaszcza że sezon 2026 nie oszczędza tenisistki. Wcześniej wirusowa infekcja zmusiła ją do rezygnacji z większości startów na mączce, a nagłe wycofanie się z Nottingham i Eastbourne tylko podsyciło plotki o kłopotach fizycznych. Widok unieruchomionej stopy tuż przed startem Wielkiego Szlema wydawał się potwierdzać najgorszy scenariusz dla zawodniczki, która w Londynie miała walczyć o powrót na szczyt po świetnym finale w Queen’s.
Sztab tenisistki ucina spekulacje
Mimo alarmujących obrazków, zespół Emmy Raducanu zareagował błyskawicznie, starając się uspokoić opinię publiczną. Thomas Houchin, reprezentant zawodniczki, w rozmowie z serwisem Clay zapewnił, że obecność buta ortopedycznego nie oznacza wycofania się z rywalizacji. „Emma czuje się absolutnie dobrze” — przekazał Houchin. Dodał również konkretną deklarację dotyczącą najbliższych planów tenisistki: „Zagra jutro”. Te słowa mają uciąć wszelkie domysły dotyczące rzekomej kontuzji eliminującej ją z gry.
Dla Raducanu tegoroczny Wimbledon jest wyjątkowy, ponieważ dzięki dobrym wynikom na trawie ponownie znalazła się w gronie rozstawionych zawodniczek. Taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy od 2022 roku, co teoretycznie gwarantuje jej łatwiejszą drabinkę w początkowej fazie turnieju. Brytyjka uniknie starć z najwyżej notowanymi rywalkami w pierwszych trzech rundach, co daje jej szansę na poprawienie życiowego sukcesu w Londynie, jakim jest dotarcie do czwartej rundy.
