Jannik Sinner przystępuje do obrony tytułu na trawiastych kortach Wimbledonu w atmosferze wielkich zmian regulaminowych. Jak donoszą media, organizatorzy zdecydowali się na wprowadzenie specjalnych przerw ze względu na upały, co może okazać się kluczowe dla losów turnieju. Włoch, który obecnie jest najlepszym zawodnikiem w męskim tenisie, wielokrotnie zmagał się z ekstremalnymi warunkami pogodowymi, które stawały się jego największym rywalem na korcie.
Historia problemów Sinnera z wysokimi temperaturami jest długa i bolesna. W zeszłym roku podczas Shanghai Masters musiał wycofać się z gry z powodu skurczów w wilgotnych warunkach, a podczas tegorocznego Australian Open przetrwał ogromny kryzys w meczu z Eliotem Spizzirrim tylko dzięki zamknięciu dachu. Nawet podczas Roland Garros upał dał mu się we znaki, gdy sensacyjnie uległ Juanowi Manuelowi Cerundolo w pięciu setach. Nowe przepisy mają zapobiegać takim sytuacjom, oferując zawodnikom niezbędny oddech.
Dziesięć minut, które może zmienić losy meczu
Nowa zasada przewiduje 10-minutową przerwę między trzecim a czwartym setem w meczach mężczyzn, jeśli wskaźnik stresu cieplnego osiągnie lub przekroczy 30,1 stopnia Celsjusza. Co istotne, przepis ten wejdzie w życie tylko wtedy, gdy jeden z tenisistów zgłosi taką prośbę, co już teraz budzi spore kontrowersje w środowisku. Pomiary temperatury będą dokonywane trzy razy dziennie: pół godziny przed pierwszym meczem oraz o godzinie 14:00 i 17:00, aby na bieżąco monitorować bezpieczeństwo graczy.
Mimo że prognozy na pierwszy tydzień Wimbledonu przewidują umiarkowane temperatury między 20 a 25 stopni, Sinner czuje się pewniej z nowym zabezpieczeniem w regulaminie. Włoch, który w 2025 roku po raz pierwszy w karierze wzniósł trofeum na londyńskich kortach, deklaruje gotowość do walki. „Czuję się gotowy na Wimbledon. Pierwsze mecze będą trudne, ale mam dobre przeczucia” – przyznał lider rankingu, który chce udowodnić, że jego ciało i umysł są gotowe na każde wyzwanie.
