Rywalizacja Carlosa Alcaraza i Jannika Sinnera wchodzi w nową, znacznie bardziej napiętą fazę. Choć dotychczas obaj tenisiści uchodzili za wzór sportowej przyjaźni, eksperci przewidują, że walka o najważniejsze trofea nieuchronnie doprowadzi do konfliktu.
Młodzi mistrzowie zdominowali korty, wygrywając dziewięć ostatnich turniejów wielkoszlemowych. Ich dotychczasowe spotkania, w tym siedem pojedynków w ciągu zaledwie roku, przebiegały w atmosferze wzajemnego szacunku. Sytuacja może się jednak drastycznie zmienić, gdy Alcaraz wróci do gry po kontuzji nadgarstka, która wykluczyła go z Rolanda Garrosa i Wimbledonu. Mark Petchey w rozmowie z The Daily Express sugeruje, że brutalna walka o marzenia zniszczy obecną sielankę.
Brutalna rzeczywistość zawodowego tenisa
Petchey porównuje tę sytuację do początków relacji Rogera Federera i Rafaela Nadala. Podkreśla, że w szczytowym momencie kariery trudno o prawdziwe koleżeństwo, gdy rywal staje na drodze do historycznych sukcesów. „Nie sądzę, aby którykolwiek z rywali na przestrzeni lat był kumplem. Widziałem Rogera i Rafę w finale w Rzymie w 2006 roku; ci faceci kradli sobie nawzajem marzenia” – zauważył ekspert, wskazując na nieuchronne napięcia.
Obecnie bilans bezpośrednich starć przemawia za Alcarazem, który prowadzi 10-7, jednak to Sinner triumfował w ich jedynym tegorocznym meczu podczas finału w Monte Carlo. Petchey przewiduje, że nasycenie mediami i walka o najwyższą stawkę doprowadzą do momentu, w którym padną słowa wywołujące urazę. „Nie zdziwiłbym się, gdyby z czasem zrobiło się nieco bardziej burzliwie” – podsumował komentator, zaznaczając, że w ferworze walki o bycie najlepszym na świecie trudno zachować stałą serdeczność.
