Maksym Chłań (Maksym Khlan) to kolejny piłkarz Górnika Zabrze, który znalazł się na radarze zagranicznych klubów i jeszcze tego lata może opuścić drużynę wicemistrza Polski! Ukrainiec jest uważnie obserwowany przez kluby z Hiszpanii, Belgii i Holandii. Konkretnych ofert póki co brak, ale sytuacja jest rozwojowa. [Artykuł aktualizowany]
Maksym Chłań z szansą na zagraniczny transfer
Ostatnie tygodnie nie są łatwe dla kibiców Górnika Zabrze, którzy po euforii związanej z wygraniem rozgrywek STS Pucharu Polski i sięgnięciem po wicemistrzostwo kraju, które otworzyło drzwi do eliminacji Ligi Mistrzów, muszą mierzyć się z brutalną rzeczywistością rynku transferowego i rozbiorem zespołu, który dał im tyle radości.
Wczoraj jako pierwsi w Polsce informowaliśmy, że blisko opuszczenia Roosevelta 81 jest 22-letni Lukas Ambros, który miałby przenieść się do belgijskiego Anderlechtu Bruksela za ponad 5 milionów euro, co byłoby rekordową sprzedażą w historii śląskiego klubu. Z kolei w nocy ze środy na czwartek pojawiły się kolejne doniesienia, informujące o zainteresowaniu zagranicznych klubów... 23-letnim Maksymem Chłaniem.
🚨👀 EXCL | Anderlecht, Espanyol & NEC are all monitoring Maksym Khlan ahead of the summer window.
— Rudy Galetti (@RudyGaletti) July 8, 2026
The Ukraine int'l winger, currently at Górnik Zabrze, is attracting growing interest.
Talks are still at the early stages, but he’s definitely one to watch in the next few weeks. pic.twitter.com/G0EyrXpeh5
Rudy Galetti, dziennikarz specjalizujący się w transferach (około 160 tysięcy obserwujących na portalu X.com), poinformował, że Maksym Chłań jest obserwowany przez kluby z Hiszpanii, Belgii i Holandii. Konkretnie mowa o Espanyolu Barcelona, Anderlechcie Bruksela i NEC Nijmegen. Wcześniej możliwość sprowadzenia tego gracza miała sondować też... Korona Kielce.
O ile w przypadku Lukasa Ambrosa Górnik Zabrze jest panem sytuacji, bo przy poprzednim przedłużeniu kontraktu z Czechem udało się wykreślić klauzulę wykupu, o tyle w przypadku Maksyma Chłania taka klauzula jest wciąż aktywna. Klub chcący pozyskać Ukraińca musi zrobić przelew na około 3,7 miliona euro w określonym terminie, o czym jako pierwszy informował redaktor Tomasz Włodarczyk (Meczyki.pl) i wówczas Lukas Podolski nie będzie mógł zatrzymać utalentowanego skrzydłowego, jeśli ten będzie chciał odejść.
Kibice Górnika Zabrze, patrząc na ten potencjalny exodus liderów zespołu, który wywalczył wicemistrzostwo Polski, mają mieszane uczucia. Z jednej strony, klub może zarobić latem blisko 15 milionów euro za czterech graczy (Hellebrand, Nowak, Ambros i Chłań), co diametralnie zmieniłoby jego sytuację finansową. Z drugiej, odejście 2-3 kluczowych graczy rodzi obawy, że zespół znowu będzie tylko ligowym średniakiem, a to wraz z przejęciem klubu przez Lukasa Podolskiego z rąk miasta miało się przecież zmienić.
Czytaj też: Górnik Zabrze rozbił bank! Miliony złotych na koncie klubu
Pocieszające może być to, że uzyskane z transferów środki są reinwestowane. Kwota osiągnięta ze sprzedaży Wiktora Nowaka ze Slavii Praga (2,4 miliona) pozwoliła pozyskać Erika Prekopa, Ondreja Zmrzlego i Bruno Durdova. Z kolei część z 2 milionów euro za odejście Patrika Hellebranda do Korony Kielce pozwoliła wyciągnąć Kacpra Urbańskiego z Legii Warszawa, a reszta ma zostać przeznaczona na sprowadzenie następcy niesłownego Czecha, nad czym trwają intensywne prace.
Dobra informacja dla fanów "Trójkolorowych" jest również taka, że trener Michal Gasparik dysponuje naprawdę szeroką kadrą, więc transfery wychodzące zawodników nie są aż tak dotkliwe jak w poprzednich latach. Na pozycji Lukasa Ambrosa może zagrać sprowadzony niedawno Kacper Urbański czy nawet Bruno Durdov (sztab szkoleniowy rozważa taką koncepcję), a na skrzydłach mamy już prawdziwy tłok - Taofeek Ismaheel, Yvan Ikia Dimi, Roberto Massimo, wspomniany Chorwat Durdov czy Mathias Sauer, który pokazał się z dobrej strony jako zmiennik w sparingu z RB Salzburg.


