OGC Nice oficjalnie potwierdziło rozpoczęcie batalii prawnej przeciwko nowemu dyrektorowi sportowemu Olympique Marsylia. Grégory Lorenzi znalazł się na celowniku swojego niedoszłego pracodawcy po tym, jak w kontrowersyjnych okolicznościach zmienił barwy klubowe.
Sytuacja jest bezprecedensowa, ponieważ klub należący do grupy INEOS twierdzi, że Lorenzi zdążył już podpisać wiążącą umowę. Miał on zastąpić Floriana Maurice'a i przejąć stery nad polityką sportową zespołu z Lazurowego Wybrzeża. Były dyrektor Stade Brestois nagle zmienił jednak zdanie, zrezygnował z objęcia stanowiska i ostatecznie zdecydował się na przeprowadzkę do Marsylii, gdzie został następcą Medhiego Benatii. Ten ruch wywołał furię we władzach Nicei, które nie zamierzają odpuścić tej sprawy.
Prezes zapowiada brak taryfy ulgowej
Nowy prezes klubu, Maurice Cohen, podczas konferencji inaugurującej sezon, postawił sprawę jasno. Klub domaga się szacunku i zamierza walczyć o swoje prawa przed wymiarem sprawiedliwości. „Podpisał kontrakt, a potem zmienił zdanie. Klub chce być szanowany. Nie udzielamy żadnych przysług” – przyznał Cohen, ucinając spekulacje o polubownym rozwiązaniu sporu. Pierwsze przesłuchanie w tej sprawie zaplanowano na wrzesień, co oznacza, że konflikt będzie rzucał cień na początek rozgrywek Ligue 1.
Już wcześniej Jean-Pierre Rivère ostrzegał, że ucieczka Lorenziego do Marsylii pociągnie za sobą poważne konsekwencje finansowe. Nicea czuje się oszukana, zwłaszcza że kontrakt dyrektora został automatycznie przedłużony po wygranym barażu o utrzymanie z Saint-Étienne. Lorenzi miał dać słowo prezydentowi klubu, którego ostatecznie nie dotrzymał. Teraz to prawnicy zdecydują, jak wysoką cenę przyjdzie mu zapłacić za złamanie ustaleń i nagłe przenosiny do ligowego rywala.
