Liverpool wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Enzo Fernandeza, 23-letniego pomocnika Chelsea. Jak donoszą media, klub z Anfield dołączył do rywalizacji, w której uczestniczą już Paris Saint-Germain oraz Bayern Monachium.
Sytuacja Argentyńczyka w Londynie staje się coraz bardziej napięta, a kluczowym sygnałem do działania dla europejskich potęg były słowa jego agenta. Javier Pastore otwarcie przyznał, że wspólnie z zawodnikiem aktywnie szukają możliwości odejścia z Chelsea. To wywołało natychmiastową reakcję na rynku transferowym. Choć przez długi czas za faworyta uznawano Real Madryt, hiszpański klub oficjalnie potwierdził, że tego lata nie zamierza ubiegać się o sprowadzenie środkowego pomocnika, co otwiera drogę innym zainteresowanym stronom.
Andoni Iraola szuka wzmocnień w środku pola
Menedżer Liverpoolu, Andoni Iraola, chce zwiększyć rywalizację w zespole, mimo posiadania w kadrze takich graczy jak Ryan Gravenberch, Curtis Jones czy Alexis Mac Allister. Sprowadzenie Fernandeza, który w poprzednim sezonie zanotował 22 udziały przy bramkach w 54 występach, byłoby jasnym sygnałem mocarstwowych ambicji. Liverpool pokazał już determinację na rynku, kupując Floriana Wirtza i Alexandra Isaka, jednak cena 120 milionów euro za pomocnika Chelsea pozostaje główną barierą, której klub z Anfield może nie chcieć przeskoczyć bez negocjacji.
Równie mocno o zawodnika zabiegają w Paryżu i Monachium. Luis Enrique widzi w nim idealne uzupełnienie rotacji dla Joao Nevesa i Vitinhi, natomiast Bayern Monachium pilnie potrzebuje następcy Leona Goretzki, który odszedł po wygaśnięciu kontraktu. Vincent Kompany liczy na transfer klasy światowej, by wzmocnić rywalizację z Joshuą Kimmichem. Cała operacja zależy teraz od tego, czy Chelsea obniży swoje wymagania finansowe, ponieważ agent piłkarza, Javier Pastore, nieustannie naciska na finalizację odejścia swojego klienta z Londynu.
