Jose Mourinho wraca do Realu Madryt w atmosferze wielkich oczekiwań i pośpiesznych uścisków dłoni z Florentino Perezem. Po dwóch sezonach bez trofeów prezydent Królewskich wyciągnął swoją najmocniejszą kartę, stawiając na trenera, który ma zagwarantować natychmiastowe sukcesy. Powrót Portugalczyka na Santiago Bernabeu to nie tylko sentymentalna podróż, ale przede wszystkim początek brutalnej przebudowy składu, która nie oszczędzi nawet głośnych nazwisk.
Nowa strategia transferowa Realu jest już widoczna. Do klubu dołączyli Marc Cucurella, Bernardo Silva, Ibrahima Konate oraz Denzel Dumfries, co jasno pokazuje, że Mourinho szuka balansu, siły fizycznej i doświadczenia. Tak gwałtowne wzmocnienia sprawiły, że kilku dotychczasowych zawodników przestało pasować do profilu taktycznego Portugalczyka. Na liście transferowej znaleźli się gracze, którzy jeszcze niedawno byli uznawani za przyszłość madryckiego giganta.
Koniec cierpliwości do talentów i głośne odejścia
Największym zaskoczeniem jest sytuacja Eduardo Camavingi. Choć Francuz przychodził jako wielki talent, jego błędy w kluczowych momentach i brak dyscypliny taktycznej sprawiły, że Mourinho stracił do niego zaufanie. Klub liczy na wysoką kwotę odstępnego od Chelsea lub Liverpoolu, by sfinansować zakup specjalistycznego defensywnego pomocnika. Podobny los czeka Daniego Ceballosa, którego pozycja osłabła po sprowadzeniu Bernardo Silvy i domniemanym konflikcie z poprzednim trenerem, Alvaro Arbeloą.
Trzecim zawodnikiem do odejścia jest Fran Garcia. Mimo obiecujących momentów, sprowadzenie Marca Cucurelli za kwotę przekraczającą 43 miliony funtów definitywnie zamknęło mu drogę do podstawowej jedenastki. Mourinho wymaga od bocznych obrońców agresji w defensywie i niezawodności, a w tej hierarchii wyżej stoją Cucurella, Alvaro Carreras oraz Ferland Mendy. Real Madryt zamierza odzyskać zainwestowane pieniądze i oczyścić listę płac pod kolejne wzmocnienia.
