Arsenal Londyn melduje się w finale Ligi Mistrzów po raz pierwszy od 2006 roku. Zespół prowadzony przez Mikela Artetę pokonał Atletico Madryt 1:0 w rewanżowym starciu na Emirates Stadium, co przy remisie 1:1 w pierwszym meczu dało Kanonierom upragniony awans wynikiem 2:1 w dwumeczu. Londyńczycy zakończyli trwające dwie dekady oczekiwanie na powrót do najważniejszego meczu w klubowej piłce nożnej.
Bohaterem wieczoru został Bukayo Saka, który trafił do siatki w 44. minucie spotkania. 23-letni skrzydłowy zachował najwięcej zimnej krwi w polu karnym, dobijając z bliskiej odległości strzał Leandro Trossarda, który wcześniej z trudem sparował Jan Oblak. Choć wykończenie z kilku metrów wydawało się formalnością, to właśnie ten moment okazał się kluczowy dla losów całej rywalizacji i wyeliminował ekipę Diego Simeone z dalszych gier w europejskich pucharach.
Defensywna ściana Arsenalu i nocne incydenty pod hotelem
Przygotowania gości do meczu nie przebiegały w spokoju, gdyż około godziny 1:30 w nocy pod hotelem piłkarzy z Madrytu odpalono fajerwerki. Na boisku Arsenal postawił jednak na żelazną dyscyplinę taktyczną. Po objęciu prowadzenia gospodarze kontrolowali przebieg spotkania, nie pozwalając Atletico na stworzenie klarownej okazji, która mogłaby doprowadzić do dogrywki. Drużyna Simeone, mimo obecności Juliana Alvareza, ograniczała się jedynie do niecelnych uderzeń z dystansu, co przypieczętowało ich porażkę.
Dla Diego Simeone to czwarty półfinał Ligi Mistrzów w roli trenera Atletico, ale tym razem Argentyńczyk nie zdołał powtórzyć sukcesów z 2014 i 2016 roku. Teraz oczy całej piłkarskiej Europy zwracają się ku Budapesztowi. Arsenal wystąpi w finale 30 maja na Puskas Arena, gdzie zmierzy się ze zwycięzcą pary Bayern Monachium – Paris Saint-Germain. Londyńczycy stają przed szansą na poprawienie wyniku z 2006 roku, kiedy to w Paryżu musieli uznać wyższość Barcelony.
